5 trików na makijaż wieczorowy, który nie podda się po kilku godzinach
Makijaż wygląda świetnie przed wyjściem. Problem zaczyna się później: po kolacji podkład traci świeżość, cień zbiera się w załamaniu powieki, a szminka zostaje na kieliszku zamiast na ustach. Nie zawsze winne są kosmetyki. Często o trwałości decydują rzeczy, które robimy jeszcze zanim sięgniemy po podkład.
Nie zaczynaj od podkładu
Skóra potrzebuje chwili przygotowania. Po oczyszczeniu nakładamy krem odpowiedni do jej potrzeb, ale bez przesady z ilością. Jeśli twarz jest mocno obciążona pielęgnacją, podkład może zacząć się przesuwać, szczególnie na czole, przy nosie i wokół ust.
Dla bardziej uroczystego wydarzenia warto również wcześniej określić pożądany efekt makijażu. Inspiracji można poszukać w pracach wizażystów. Jednak najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z usług profesjonalnego salonu kosmetycznego, w którym wykonają makijaż wieczorowy Warszawa, gwarantując nienaganny wygląd. Jest to szczególnie ważne, gdy makijaż powinien dobrze prezentować się nie tylko na żywo, ale również na zdjęciach.
Przed aplikacją kolorowych kosmetyków wystarczy kilka prostych kroków:
- dokładne, ale delikatne oczyszczenie twarzy;
- lekki krem i czas na jego wchłonięcie;
- baza dopasowana do rodzaju skóry, jeśli jest potrzebna;
- przygotowanie ust osobno, szczególnie przy matowej pomadce.
Nie ma sensu nakładać pięciu warstw produktów „na wszelki wypadek”. Im więcej kosmetyków trafia na skórę, tym trudniej kontrolować ich zachowanie po kilku godzinach.
Cienka warstwa wygrywa z grubą
To jeden z tych trików, które brzmią banalnie, ale naprawdę zmieniają efekt. Podkład lepiej dołożyć w dwóch cienkich warstwach niż od razu nałożyć dużą ilość. Pierwsza ma wyrównać koloryt, druga powinna pojawić się tylko tam, gdzie krycie jest faktycznie potrzebne.
Podobnie można potraktować korektor. Zamiast przykrywać nim całą okolicę pod oczami, lepiej nanieść odrobinę produktu w wewnętrznym kąciku i w miejscu, gdzie przebarwienie jest najbardziej widoczne. Dzięki temu skóra pozostaje bardziej naturalna, a kosmetyk ma mniej okazji do zbierania się w drobnych liniach.
Dobrze działa też krótka przerwa między warstwami. Nie trzeba siedzieć z zegarkiem w ręku — kilkadziesiąt sekund wystarczy, żeby produkt osiadł i można było ocenić, czy rzeczywiście potrzebna jest kolejna porcja.
Puder tylko tam, gdzie jest potrzebny
Pudrowanie całej twarzy grubą warstwą nie jest obowiązkowym etapem makijażu wieczorowego. Przy cerze suchej może wręcz odebrać skórze świeżość. Przy cerze mieszanej lepiej skupić się na strefie T, skrzydełkach nosa i innych miejscach, w których makijaż najszybciej zaczyna się świecić.
Jest jeszcze jeden szczegół: puder powinien utrwalać, a nie tworzyć kolejną widoczną warstwę. Niewielką ilość można wcisnąć w skórę puszkiem lub miękkim pędzlem, zamiast długo rozcierać ją po twarzy.
Na koniec przydaje się spray utrwalający. Nie należy jednak traktować go jak „lakieru” do makijażu. Jego zadaniem jest połączenie warstw i ograniczenie szybkiego ścierania, a nie zastąpienie prawidłowego przygotowania skóry.
Oczy i usta mają swoje zasady
Cień na powiekach potrafi wyglądać pięknie o 19:00 i zupełnie inaczej dwie godziny później. Przy opadającej lub tłustej powiece szczególnie przydatna jest baza pod cienie. Kolor najlepiej budować stopniowo, bo łatwiej dołożyć pigment niż później ratować zbyt intensywną plamę.
Jeśli planujesz mocne smoky eye, rozsądnie jest najpierw wykonać makijaż oczu, a dopiero później bazę twarzy. Osypany cień można wtedy łatwo usunąć bez poprawiania podkładu i korektora. Przy delikatniejszym makijażu wystarczy zabezpieczyć obszar pod oczami niewielką ilością pudru.
Usta też nie powinny być pomijane. Przed pomadką dobrze usunąć nadmiar balsamu, zaznaczyć kontur kredką i nałożyć kolor cienką warstwą. Jeśli pomadka ma przetrwać kolację, lepiej zabrać ją ze sobą i zrobić jedną porządną poprawkę po jedzeniu, niż co godzinę dokładać kolejne warstwy.
Zostaw miejsce na poprawki
Żaden makijaż nie jest całkowicie odporny na warunki, w jakich spędzamy wieczór. Taniec, ciepła sala, deszcz po wyjściu z restauracji czy zwykłe dotykanie twarzy zrobią swoje. Dlatego zamiast próbować „zabetonować” make-up, lepiej przygotować mały zestaw ratunkowy.
W torebce wystarczą zwykle:
- bibułki matujące;
- produkt do ust;
- niewielki puder;
- korektor do punktowych poprawek;
- patyczki kosmetyczne.
Najpierw zbierz nadmiar sebum bibułką, dopiero potem poprawiaj makijaż. Dokładanie pudru na błyszczącą skórę bez wcześniejszego usunięcia sebum często kończy się ciężką, nierówną warstwą.
Trwały makijaż wieczorowy nie polega więc na tym, żeby użyć jak najwięcej kosmetyków. Liczy się przygotowanie skóry, cienkie warstwy i rozsądne utrwalenie — plus świadomość, że po kilku godzinach drobna poprawka jest czymś zupełnie normalnym. Dzięki temu makijaż może wyglądać świeżo również wtedy, gdy wieczór zdecydowanie się przedłuży.
/artykuł sponsorowany/
