Kiedy mama wtrąca się w wybór Twojej wymarzonej kreacji ślubnej...

24 lipiec 2018
Joanna Brodzicka

Pamiętam przerażenie w oczach znajomej i jej wewnętrzny okrzyk rozpaczy – Nie będę miała sukni ślubnej, jeśli faktycznie wybierze ją moja mama. Na pewno to będzie największa wpadka w moim życiu. Ale mama uparła się i nie chce ustąpić. Co robić?!

Dlaczego nie wybierzesz sukni sama? – zapytałam. Okazało się, że całe wesele sponsorują rodzice Panny Młodej, a podróż poślubną rodzice Pana Młodego. Rodzina znajomej od razu zaznaczyła, że nie będzie wtrącać, poza jedną sprawą – wyglądem swojej córki.

Na co dzień „stylowa punkówa”, jak zwykle nazywała swój styl, zazwyczaj uśmiechnięta i nieco roztrzepana – cała Dorota. Wesele zdecydowali się urządzić w nietypowym dla siebie stylu. Wiejskie życie było im obce, więc tym bardziej rosło moje zdziwienie, kiedy znajoma mi o nim opowiadała. Natura, bale z sianem, stodoła, bukiety polnych kwiatów i dużo białych, targanych przez wiatr wstążek – tak pokrótce miała się prezentować stylistyka wesela, którą wybrali wspólnie z przyszłym mężem.

Z jednej strony cieszyła mnie ich decyzja, z drugiej wyobrażenie szalonej rudej Doroty w warkoczach, zwiewnej sukience i z bukietem niezapominajek w dłoni było dla mnie nie do pojęcia. Narzeczony również nieco odbiegał od przyjętego stereotypu Pana Młodego w smokingu lub eleganckim garniturze – na co dzień w trampkach i powycieranych artystycznie kolorowych dżinsach, w odwiecznej czapce na głowie.

Tworzyli parę niesamowicie niedopasowaną pod względem wyglądu, jednocześnie kolorową i przyjaźnie nastawioną do otaczającego świata. Jednak biorąc pod uwagę ich plany na przyszłość, trudno było się nie zgodzić, że mocno stąpają po ziemi, pomimo wielu dziwactw z ich udziałem. Krótko po ślubie planowali wyjazd do Norwegii w celach zarobkowych. Za zarobione pieniądze chcieli kupić niewielkie mieszkanko w centrum, aby zapewnić przyzwoite warunki do życia ich przyszłej, wymarzonej gromadce dzieci.

Wracając do tematu wesela, narodził się przeogromny problem z wyborem sukni ślubnej. Dorota nie brała pod uwagę propozycji swojej mamy. Nie wyobrażała sobie siebie w wielkiej śnieżnobiałej sukni typu beza, z ogromnym welonem i bukietem krwistoczerwonych róż, który po pierwsze do niej nie pasował, a po drugie nie komponował się z wiejskim stylem wesela. Jej rozpacz była wielka i na nic zdały się moje słowa pocieszenia.

Chcąc nie chcąc, poczłapała z mamą do salonu sukien ślubnych. Miała tam na nich czekać stylistka z przygotowaną propozycją, według wcześniejszych wskazówek matki przyszłej Panny Młodej. Ogromnych rozmiarów pokój, zastawiony manekinami przybranymi w różne kreacje ślubne nie poprawił nastroju Doroty. Sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy specjalistka ślubna wniosła suknię. Jej suknię! W stylu Be Wild. Prosta w swojej formie, uszyta z leciutkiej, niesamowicie pięknej ekskluzywnej koronki, z cieniutkimi ramiączkami i koronkową aplikacją. Delikatnie rozkloszowany dół z wykorzystaniem tiulowych godetów. Piękna, oryginalna, elegancka i niepowtarzalna. Czy naprawdę wybrała ją jej matka?

Dorota wyglądała jak milion dolarów. Suknia podkreśliła jej smukłą sylwetkę, zgrabne nogi, a wycięty na plecach dekolt przykuwał spojrzenie. Jej mina w lustrze, kiedy się zobaczyła, była bezcenna. Spojrzenie mamy i łzy na policzkach, kiedy spojrzała na swoją pierworodną, nie pozostawały złudzeń, że dołożyła wszelkich starań, aby obdarować córkę najpiękniejszą suknią, idealnie na nią skrojoną.

Podsumowując całą sytuację, warto najpierw poznać gust swoich rodziców przed wydaniem opinii i ewentualne obawy odłożyć na później. Bardzo często okazuje się, że nie znamy swoich najbliższych, nie wiemy, co lubią i co im się podoba, a mogą być pod tym względem bardzo podobni do nas i zrobić nam tym wspaniałą niespodziankę! :)

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

20 grudzień 2018
11 listopad 2019

Komentarze