Co zrobić, kiedy nie czekasz na oświadczyny

26 luty 2018
Karolina Kosmala

Romantyczna kolacja, na stół wjeżdża deser, kelner przynosi szampana, on jakiś taki poddenerwowany i wtedy orientujesz się, że zaraz nastąpi TEN moment. A Ty zamiast poczuć radość, masz ochotę znaleźć się na drugim końcu kuli ziemskiej albo chociaż w swoim mieszkaniu przed telewizorem. Czy odważysz się powiedzieć „nie”?

Wydaje mi się, że zbyt często w takich okolicznościach pada jednak „tak”... Czy wobec tego lepiej się nie zgadzać i zamienić ten wspaniały wieczór w koszmar wzajemnych oskarżeń i odkrywania przed sobą odmiennych oczekiwań dotyczących przyszłości? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale jeśli znalazłaś się w tej sytuacji i wbrew nadziejom (niedoszłego?) narzeczonego nie jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie, może rozpoznasz się w którymś z poniższych scenariuszy.

Sytuacja 1: Chcesz z nim zerwać, ale jeszcze mu tego nie powiedziałaś

Świetnie! To dla Ciebie szansa – korzystaj z niej, zanim zorientujesz się, że jakimś sposobem wpłaciliście już zaliczkę na salę. Oczywiście, będzie bolało, jego i Ciebie też, ale pół roku płaczu w poduszkę i słuchania rzewnych piosenek o utraconej miłości to i tak niewiele w porównaniu z całym zmarnowanym życiem lub, kiedy wreszcie dojrzejesz do decyzji, rozwodem z dwójką dzieci na głowie i dwudziestoletnim kredytem do spłacenia. Wiem, brzmi prosto, zrobić trudniej, ale naprawdę powinnaś. Dla siebie i dla niego.

Sytuacja 2: Mówisz „tak” i udajesz przed sobą, że wszystko będzie dobrze

Kochasz go, chcesz z nim być, ale po co od razu ślub? Albo: kochasz, chcesz z nim być na razie, ale w zasadzie jesteś pewna, że stawać z nim przed ołtarzem nigdy nie masz zamiaru.

Cóż, sama miłość to za mało, żeby stać się trwałym fundamentem pod wspólną przyszłość. To truizm, ale kiedy miną pierwsze uniesienia (a miną), to musicie o czymś ze sobą rozmawiać i jakoś spędzać czas. Możesz to sobie wyobrazić? Jeśli już teraz Wasze oczekiwania odnośnie absolutnie wszystkiego, począwszy od sposobu spędzania wakacji, przez wspólne wieczory i podział obowiązków domowych, a na małżeństwie i dzieciach skończywszy są różne, nie licz na to, że coś zmieni się w przyszłości.

Jeśli nie podejmiesz świadomej decyzji teraz, prawdopodobnie zrobisz to za kilka lat – tylko wszystko stanie się o wiele bardziej skomplikowane.

Nie oznacza to, że od razu musicie się rozstać, ale na początek może chociaż raz (pierwszy raz?) szczerze ze sobą porozmawiajcie. Dostaniesz dodatkowy czas, żeby zdecydować, czy chcesz wychodzić za niego za mąż. W wyniku tej rozmowy może dotrzesz do jakichś głębszych powodów Twojej niechęci i je pokonasz, a może się rozstaniecie. Ale to i tak znacznie lepsze niż życie według czyjegoś scenariusza.

Sytuacja 3: Kochasz go, chcesz z nim być, ale nie chcesz wychodzić za mąż nigdy i za nikogo

Tak, tutaj także nie będzie łatwo. Zacznijmy od tego, że ślub może dla Was oznaczać coś zupełnie innego. Publiczną deklarację miłości i chęci spędzenia z kimś całego życia vs patriarchalne zniewolenie i uczynienie z siebie czyjejś własności, symbolizowane zmianą nazwiska i obrączką na palcu. Jestem pewna, że jeśli jesteś w stanie wyobrazić sobie siebie z nim do końca życia, sytuacja jest do opanowania. Cóż, nie będzie to pierwszy ani ostatni kompromis w Waszym życiu. Zresztą, kompromis to złe słowo, bo bardziej kojarzy się z tym, że każda ze stron jest trochę niezadowolona, a nie o to chodzi. Być może jesteś gotowa zgodzić się na ślub, ale nie na obrączkę, zmianę nazwiska, wspólne konto i wielkie wesele. Być może jemu tak bardzo na tym nie zależy, a chce po prostu, żebyś została jego żoną i minimalistyczny (zero gości, zero przyjęcia) ślub w urzędzie będzie ok. Wydaje Ci się, że to niemożliwe? Wręcz przeciwnie, sytuacja opisana powyżej dotyczy moich znajomych.

Oczywiście, nie mogę dać Wam jasnej odpowiedzi, co zrobić w którejś z tych sytuacji. Jednak wiele osób podchodzi do związku i decyzji o małżeństwie zbyt lekko, zbyt łatwo i nawet trochę wbrew sobie, podejmując decyzję na całe życie, sądząc, że takie wyjście jest łatwiejsze i jakoś wszystko się ułoży. Nigdy nie będziesz mieć 100% pewności, że przed Wami kilkadziesiąt lat szczęścia i harmonii, ale kiedy czujesz, że z wielkim prawdopodobieństwem droga przed Wami jest zdecydowanie wyboista, nie mów „tak”! Uporządkuj swoje emocje oraz myśli i zdobądź się na szczerą rozmowę. A jeśli Twój partner nie będzie chciał Cię w takim momencie słuchać ani zrozumieć, to chyba zyskałaś pewność, że Twoja przyszłość jest jednak gdzie indziej...

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

Komentarze