Kiedy zazdrość przeradza się w chorobę?

27 październik 2018
Joanna Brodzicka

Jak orzekł sztab psychologów, zazdrość to choroba, mieliście kiedyś z nią do czynienia? Na pewno, nawet jeśli odpowiecie mi stanowcze NIE. Jest to uczucie, które towarzyszy każdej miłości, byle tylko było kontrolowane. Jeśli nie, może wiązać się z poważnymi następstwami.


Nie ma miłości bez zazdrości,
nie ma zazdrości bez miłości.
Stara to prawda, mocna jak wino.
A wino czerwone, serce szalone.
Nie ma miłości bez zazdrości,
nie ma zazdrości bez miłości.
Miłość przychodzi razem z zazdrością,
a zazdrość odchodzi razem z miłością.


Tak śpiewała przed laty Violetta Villas, która była równocześnie autorką tekstu. I możecie wierzyć lub nie, jest to najprawdziwsza prawda. Zazdrość i miłości idą w parze i są nierozerwalne. Jeśli jednego zaczyna brakować lub się wypala, drugie zaraz zanika.

Od zarania wieków każdej parze, którą łączyło płomienne uczucie, towarzyszyła zazdrość. Stoi ona na straży związku, dba o jego trwałość i chroni partnera. Z latami podlewana, przekształca się coś w rodzaju motywatora, który dba o kondycje par. Dzięki niej mężczyzna dba o kobietę ze wzajemnością i zapewnia o miłości.

Pozytywne aspekty tego uczucia sprawiają, że pielęgnujemy miłość, dbamy o zadowolenie drugiej strony, o jej wygodę życiową. Jednocześnie staramy się o swoją atrakcyjność fizyczną, robimy wszystko w kierunku, aby nasza druga połówka pomarańczy, patrzyła na nas cały czas z zachwytem, podziwiała o każdej porze dnia i nocy.

Bywa jednak, że zazdrość zaczyna zbaczać na bardzo niebezpieczne tory. Nagle zakochany partner zaczyna kontrolować, wypytywać, obserwować nas i otoczenie. Sprawdza telefon, przegląda kieszenie płaszcza i spodni, odbiera naszą pocztę. Zaczynamy być szkalowani i powoli odczuwamy nakładane na nas ograniczenia.

Nikt z nas ludzi, nie lubi być non stop sprawdzany i wypytywany – z kim się spotyka, z kim rozmawia. To ogranicza naszą wewnętrzną autonomię. Jeśli nie mamy nic sobie do zarzucenia, czujemy się fair w stosunku do ukochanej osoby, możemy rozpocząć rozmowy. Jeśli przynoszą skutek, to możemy sobie pogratulować.

Bywają jednak sytuacje, że pomimo wieku dyskusji, nasze położenie się tylko pogarsza. Partner często wybucha, krzyczy, a nawet grozi. Nawet kiedy spędziliśmy cały dzień w domu, robiąc porządki w szafach, on nieustannie nam wypomina i żąda szczegółowego sprawozdania, co dziś robiliśmy. Najgorszy jest moment, kiedy musimy wyjść lub wyjechać służbowo.

Chora zazdrość

Sytuacja się napiętrza! Zaczyna się robić niebezpiecznie! Partner pragnie nas od siebie uzależnić, zarówno emocjonalnie, jak i finansowo. Blokuje nas na każdym polu.

Sytuacja, kiedy zazdrosny nasz ukochany/ukochana sugeruje, abyśmy rzucili szkołę czy pracę to już ostatni dzwonek, abyśmy przejrzeli na oczy. Jest to jednoznaczne z szaleństwem uczuciowym, bowiem „ktoś” chce ograniczyć nasze kontakty z innymi ludźmi, gdyż wokół widzi tylko zagrożenie. Nawet zwykłe spotkanie z przyjacielem jest dla niego sytuacją nie do zaakceptowania. Non stop wydzwania, krzyczy i zaczyna grozić.

Emocjonalne więzienie

Jeśli rozmowy, błaganie, przekonywanie i tłumaczenie, nie przynoszą rezultatu, radziłabym udać się do psychologa lub specjalisty od związków. Brak jakiejkolwiek reakcji i zmiany w kochającym się związku może doprowadzić do obojętności ze strony szkalowanej osoby lub do zakończenia chorego związku.

Chorobliwie zazdrosny partner w takiej fazie, nigdy jednak się do tego nie przyzna. Zrzuca winę na swoją połówkę, że całą zaistniałą sytuację ona zaaranżowała, a on/ona jest tylko strażnikiem ich trwałości związku. Na nic zda się już wtedy tłumaczenie.

Budowanie zaufania i szacunku jest podstawą. Jeśli tego zabraknie, można się obawiać, że wielka miłość może nie od razu przewróci się jak domek z kart, ale złe ziarno w postaci chorobliwej zazdrości, kiedy zacznie kiełkować, prowadzi do powolnego rozkładu nawet najpiękniejszego związku dwojga ludzi.

W każdej kobiecie i mężczyźnie drzemią pokłady bardziej lub mniej ukrytej zazdrości. Jest tylko różnica pomiędzy jej odczuwaniem. Kobieta drży na samą myśl o zdradzie emocjonalnej, że mężczyzna zwiąże się z inną kobietą, odejdzie od niej. Natomiast partner odczuwa niepokój związany ze zdradą fizyczną, że jego połówka wskoczy innemu do łóżka.

Obydwa rodzaje tego uczucia są jak najbardziej na miejscu, byle tylko nie przybrały chorobliwego oblicza. Stąd też moja dobra rada – kontrolujcie swoje emocje. Zazdrość do momentu, aż zacznie być nachalna, nie jest niczym złym. Potrafi dodać pikanterii i smaczku. Jednak, kiedy przeradza się w sprawowanie kontroli, wybuchy niepohamowanego gniewu bez żadnego powodu, zaczyna być groźna.

Jeśli w Waszym związku pojawia się zazdrość, nie przerażajcie się tym faktem. Jest to całkowicie naturalne. Zazdrość towarzyszy miłości nieodzownie. Jednak kontrolujcie to uczucie, aby Wami nie zawładnęło i nie zniszczyło Waszej pięknej miłości.

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

12 październik 2017
14 październik 2018

Komentarze