Jak je zorganizować, żeby po prostu... wyszły?

26 lipiec 2018
Dominika Zięba

Gdybym poniższy tekst o idealnych zaręczynach kierowała do kobiet, to zakładam, że wstęp do niego wyglądałby zupełnie inaczej. Napisałabym kilka pięknych słów o prawdziwej miłości, której zwieńczeniem są misternie przygotowane zaręczyny, opisałabym wyjątkową atmosferę i podniosłość chwili, dodałabym coś o motylach w brzuchu i wspomnieniach na całe życie. Ale po co?

To nie będzie artykuł o wizji wymarzonych zaręczyn, która kiełkuje w głowach wielu kobiet od najmłodszych lat. To będą wskazówki organizacyjno-logistyczne dla mężczyzn - jak zrobić, żeby było dobrze.

To, jak wyglądają zaręczyny w 90% zależy od facetów, a nam kobietom przypada w udziale zaledwie pozostałe 10%, które w zasadzie ogranicza się do jednego słowa. Cóż za paradoks – te marne 10% daje nam niesamowitą moc decyzyjną, która wyzwala w mężczyznach niezbadane pokłady energii i dobrych chęci, przyciąga ich do kwiaciarni, zmusza do wydawania kosmicznych sum u jubilera, a czasem nawet skłania do kuchennych eksperymentów.

Cel: powiedz TAK

W tym przypadku sukces jest wypadkową kilku czynników: idealne zaręczyny muszą być dostosowane do charakteru i upodobań partnerki, muszą zawierać element zaskoczenia, a organizacja powinna być na najwyższym poziomie.

Mimo wszystko podkreślam, że sprawa wcale nie jest prosta i czasami nawet najlepiej przygotowane zaręczyny z góry skazane są na porażkę. Dlaczego? W momencie oświadczyn ważą się losy związku – to duży krok naprzód, poważna deklaracja, która w wielu przypadkach prowokuje egzystencjalne przemyślenia typu czy to na pewno ten jedyny? Jeśli partnerka nie jest gotowa na kolejny etap, w momencie oświadczyn może się okazać, że Wasza wizja przyszłości i wzajemne oczekiwania są mocno rozbieżne.

To czarny scenariusz. Dlatego planując zaręczyny musicie wykazać się dobrym wyczuciem czasu, pewnością siebie i właściwą oceną sytuacji. Oświadczyny to coś w rodzaju papierka lakmusowego, który pozwala określić stan związku - bezbłędnie wykrywa wszystkie kwasy między Wami i pokazuje zasady, na których opiera się Wasza relacja.

Jaka jest Twoja dziewczyna?

To pytanie stanowi klucz do zorganizowania idealnych zaręczyn. Bujająca w obłokach romantyczka wymaga zupełnie innego podejścia niż twardo stąpająca po ziemi pragmatyczka. Ale czy na pewno? Czasami jest wręcz przeciwnie. Zdarza się, że największa przeciwniczka Walentynek mająca alergię na serduszka i ckliwe słówka hetera oczekuje zaręczyn rodem z komedii romantycznej, a ty przygotowałeś dla niej offroadową przejażdżkę i pierścionek umazany błotem?! I masz babo placek.

Nie mogę pomóc Ci w tej materii. Ty znasz swoją wybrankę najlepiej. Oczywiście możesz przeprowadzić wywiad środowiskowy wśród najbliższych koleżanek – mogła się komuś zwierzyć ze swoich pragnień. Przewrotna kobieca natura nie ułatwia zadania, jednak głęboko wierzę w to, że wybierzesz właściwie.

Sprawy organizacyjne

Kolejny etap to wybór odpowiedniego miejsca. Najbardziej ogólny podział to przestrzeń prywatna (intymnie, bez świadków) oraz publiczna. Zaletą tej pierwszej jest bez wątpienia możliwość odpowiedniego przygotowania, która pozwoli zminimalizować ryzyko wpadki. Pełna dowolność i  swoboda, która panuje w domu czy mieszkaniu daje bardzo duże pole do popisu. Możesz przygotować romantyczną kolację ze śniadaniem (oczywiście podanym do łóżka), zapewnić rożnego typu rozrywki (i nie mam tu na myśli oglądania ulubionego filmu czy gry w Scrabble) – po prostu spędźcie ze sobą miły wieczór.

Przestrzeń publiczna ma liczne zalety, jednak nie zapominajcie o kilku faktach. Jeśli wszystko ułoży się zgodnie z planem, a wybranka przyjmie pierścionek, możecie liczyć na aplauz i ogólne uznanie. Jeśli dostaniecie kosza – smak publicznej porażki będzie naprawdę gorzki. Dodatkowo, narażacie swoją partnerkę na presję ze strony otoczenia – ciężko odmówić, kiedy patrzą na Was dziesiątki zaciekawionych par oczu. Osobiście uważam, że publiczne oświadczyny to swego rodzaju szantaż miłosnych desperatów, którzy wiedzą, że mogą usłyszeć NIE.

Najbardziej popularnym miejscem zaręczyn jest bez wątpienia restauracja. Wykwintna kolacja, wino, kwiaty, pierścionek… Tylko błagam, nie umieszczajcie go w deserze czy kieliszku szampana, bo ten wyjątkowy wieczór może skończyć na ostrym dyżurze (i bynajmniej nie jest to żadna erotyczna metafora). Warto zaangażować pracowników, którzy pomogą w organizacji i postarają się, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Mężczyźni często oświadczają się podczas wakacyjnych wyjazdów. Piękne okoliczności przyrody, wyjątkowe miejsca, dobra kuchnia i zrelaksowana partnerka - wtedy zdecydowanie łatwiej powiedzieć TAK niż po 10 godzinach pracy, Tak naprawdę nie chodzi o drogie, egzotyczne wyjazdy, rajskie plaże czy jachty – wystarczy rower, koc piknikowy, łąka i dobre chęci.

Miejsce zaręczyn powinno być ściśle dostosowane do Waszych upodobań i hobby. Lubicie chodzić na mecze? Oświadcz się Jej za pomocą telebimu! Kino to Wasz żywioł? Co stoi na przeszkodzie, aby to ważne pytanie pojawiło się na dużym ekranie? Jeśli kochacie zwierzęta, zaangażuj swojego pupila. Można tak wymieniać bez końca. Liczy się kreatywność i zaangażowanie – to doceni każda kobieta.                    

Element zaskoczenia

Tutaj trzeba będzie się trochę nagimnastykować. Kobiety mają oczy i uszy dookoła głowy, analizują każdy krok i w większości przypadków ciężko je zaskoczyć. Po pierwsze – zadbajcie o to, aby podczas wizyt w salonach jubilerskich pozostać niezauważonym (na przykład przez jej najlepszą przyjaciółkę, która OCZYWIŚCIE nie puści pary z ust). Po drugie – musicie dyskretnie dowiedzieć się, jaki rozmiar pierścionka będzie odpowiedni (grzebanie w szkatułce z biżuterią i przymierzanie pierścionków W  OGÓLE nie budzi podejrzeń). Po trzecie – dobrze ukryjcie pierścionek (moja znajoma opowiadała, że kilka dni przez zaręczynami wyczuła w kieszeni płaszcza swojego partnera dziwny przedmiot, przypominający małe pudełeczko – OCZYWIŚCIE nie domyślała się, o co chodzi).

Element zaskoczenia jest bardzo ważny, ale… nie porywajcie swoich partnerek, nie aranżujcie napadów z bronią czy włamań do mieszkania. Można dostać zawału.

Kiedy nadejdzie kulminacyjny moment – zachowajcie zimną krew. Nie ma miejsca na falstarty, bo powtórki nie będzie. Macie jeden strzał, który podobnie jak pierwsze wrażenie – można zrobić tylko raz.

 

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam powodzenia. Tak naprawdę idealne zaręczyny nie istnieją, bo dla każdego człowieka oznaczają coś innego. Nikt nie przedstawi Wam gotowego scenariusza, a każdą złotą radę trzeba w pierwszej kolejności dostosować do własnych potrzeb :)

PS. Przeglądając fora internetowe, natrafiłam na jedno ważne zdanie, które w kontekście zaręczyn bardzo utkwiło mi w pamięci:

"Mniej efekciarstwa, więcej serca!"

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Komentarze