O zgubnym dążeniu do perfekcjonizmu w miłosnej relacji

21 luty 2020
Anna Boenish

Nieustannie dążymy do ulepszania siebie. Świat krzyczy: Bądź lepszy! Możesz wszystko! Wystarczy chcieć! Spełniaj swoje marzenia i nie poddawaj się!

I wywiera na nas presję, związaną z osiąganiem sukcesów w każdej dziedzinie. Chcemy być najlepsi. Nie ważne czy chodzi o kwestie zawodowe, prywatne, miłosne czy samorozwój. Dzisiaj internet zalewa masa trenerów rozwoju osobistego – co ma swoje plusy i minusy.

Z jednej strony, poznawanie siebie jest świetne i rozwijające, z drugiej – prowadzi do skrajnego perfekcjonizmu, który nie wpływa dobrze ani na nas, jako jednostkę, ani na nasze relacje, w których nie dość, że mamy potrzebę bycia idealnymi, to nasze oczekiwania względem partnerki czy partnera mocno wzrastają. 

Jako ludzie, mamy w głowie wiele błędnych schematów, które zostały w nas zakorzenione przez wychowanie czy tradycję, kulturę.

Mamy skłonności do myślenia czarno-białego, w wyniku czego, mówimy sobie: jeśli nie robię czegoś na 100%, to znaczy, że robię to źle.

Innym problemem może być uogólnianie (nadużywanie zwrotów: wszystko, nic, każdy, nigdy) czy uzasadnianie rzeczywistości emocjonalne (jeśli czuję się głupio, znaczy to, że jestem głupia; jeśli czuję, że nadejdzie katastrofa – na pewno się ona ziści), traktując nasze emocje jako wyznacznik tego, co wydarzy się w przyszłości albo jaki jest stan rzeczy, nie zwracając uwagi na fakty.

Zniekształcenia poznawcze

To wszystko można opisać psychologicznym terminem, jakim są zniekształcenia poznawcze. I niezależnie od tego jakimi jesteśmy ludźmi, większość z nas często myśli w tych kategoriach, nie zdając sobie sprawy, ile krzywdy może sobie zrobić takim zachowaniem. Błędne schematy mają to do siebie, że jeśli je sobie uświadomimy, przestaniemy działać w nich mimowolnie.

Zdemaskowane zniekształcenie będzie świadome i za każdym razem, kiedy pomyślimy w taki sposób – będziemy mieli świadomość, że nie jest to do końca rzeczywiste, a przykryte naszymi emocjami czy przekonaniami. 

Nasza relacja małżeńska czy narzeczeńska również może na tym bardzo ucierpieć. Przestaje wystarczać nam to, jak wygląda – chcemy być lepsi. Rozmawiać na bardziej ambitne tematy, nie popełniać błędów, zniwelować swoje złe nawyki do zera. Perfekcyjna lista zdaje się nie mieć końca, a my nie dość, że katujemy siebie za każdy popełniony błąd, to zaczynamy walkę z partnerem, bo w naszym mniemaniu, nie stara się wystarczająco. 

Skoro wiemy już z czego wynika takie zachowanie, odpowiedzmy sobie na pytanie:

Co możemy z tym zrobić? 

Na pewno warto zaakceptować fakt, że bycie perfekcyjnym nie jest możliwe. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy popełniają masę błędów – i to jest zupełnie naturalne. Gdybyśmy byli chodzącymi ideałami, czy chcielibyśmy tak naprawdę spędzać czas sami za sobą? Czy inni czuli by się dobrze w naszym towarzystwie? Chyba już wiecie, jak brzmi odpowiedź. 

Drugą sprawą są wymagania i oczekiwania wobec partnerki/partnera. Dobrze jest dążyć do polepszenia relacji, pogłębiania swoich uczuć i poznawania się nawzajem – jednak sprzeczki, zmęczenie i zwyczajna codzienność wyglądają inaczej. Nie zawsze mamy siłę czy ochotę na głębokie rozmowy, rozwijające zajęcia, ambitne spędzanie czasu. Czasami po prostu chcemy położyć się na kanapie, przytulić i odpalić Netflixa.

Czy jest w tym coś złego? Czy marnujemy czas? Oczywiście, że nie! Problem może zacząć się wtedy, kiedy nie robimy nic, oprócz tego – ale tak jak wszędzie, tutaj też ważna jest równowaga i zdrowy rozsądek. 

Wasz związek nie musi być perfekcyjny. Spędzamy wspólnie czas może być milczeniem lub oglądaniem filmu, jeśli macie na to akurat ochotę. To, że nie uprawiacie wspólnie sportu albo nie poświęcacie czasu na fantazjowanie o wspólnej starości, nie ma wpływu na to, czy będziecie szczęśliwi. To właśnie zbytni perfekcjonizm potrafi szybko zabić nawet najlepszą relację, a nie trochę błędów i codzienności. 

Jesteś wystarczający 

Zbyt często zapominamy, że jesteśmy po prostu... wystarczający. Doskonali w swojej niedoskonałości. Właśnie tacy, jacy jesteśmy w tym momencie. Nasza nieidealność i popełniane błędy nadają nam człowieczeństwa. Możemy się rozwijać, starać być lepszymi, ale ze świadomością z tyłu głowy, że już teraz jest w porządku. Jest po prostu dobrze. 


No i pamiętajcie – właśnie w takich nieidealnych wersjach siebie, poznaliście się i zakochaliście. Czy naprawdę chcecie zmienić siebie i drugą połowę w kogoś innego? 

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

21 wrzesień 2019

Komentarze