Kogo posadzić obok cioci Krysi? O usadzaniu gości na moim weselu

17 październik 2017
Katarzyna Bieńkowska

Nasz Wielki Dzień zbliża się wielkimi krokami, goście potwierdzili swoją obecność, winietki są przygotowane i czekają już tylko aż rozłożymy je na stołach... Wydawać by się mogło, że żadne problemy nas nie mogą spotkać, w końcu znamy swoje rodziny i wiemy, że nawet, gdybyśmy rozrzucili winietki w sposób dowolny to nie będzie żadnych problemów... taaaak, też tak myślicie?

To rozplanujcie miejsca gości (ale nie przywiązujcie do tego zbyt dużej wagi), a potem udajcie się do rodziców. Tylko pamiętajcie, żeby zapytać obojga, a nie tylko jednego z nich. Potem powtórzcie to z przyszłymi teściami. Wiesz jaki będzie efekt? Powstanie pięć wersji ustawień (i to zakładając, że Twoja i narzeczonego jest wspólna!).

Ach, bo wiesz, dziadek Michał nie usiądzie koło cioci Kasi, bo trzynaście lat temu pożyczyła od niego kosiarkę i oddać zapomniała, a potem się okazało, że zepsuła i nie chciała się przyznać... serio?! I z tego powodu mam wyrzucić pięknie rozrysowany spis gości przy stołach, który robiłam dwie godziny?! Wujka Staśka nie sadzaj koło brata, bo się przy wódce na pewno pokłócą! I kolejna opcja rozmieszczenia gości ląduje w koszu... Tutaj repertuar powodów oczywiście będzie różny, ale każdy tak samo absurdalny, jak te podane wyżej.

Z kolei rodzina narzeczonego, która spotyka się przecież regularnie na wszystkich imprezach i na pewno nikt nie będzie miał problemu z wyznaczonym mu miejscem, okazuje się nie mniej konfliktowa niż Twoja. Bo koło cioci Pauliny nie usiądzie nikt z jej rodzeństwa, odkąd po śmierci wujka znalazła sobie nowego partnera. Jej dzieci też raczej nie będą chciały zająć miejsca w pobliżu. Było Ci głupio, jak Twoi rodzice podawali powody zmiany ustawienia? Wujek Michał nie usiądzie koło Andrzeja, bo się pokłócili o dziewczynę. Ten wujek Michał, który ma czwórkę dzieci z ciocią Anią i siedmioro wnucząt? Ten sam, oni się o nią pokłócili prawie czterdzieści lat temu, ale ona żadnego z nich nie wybrała. No super! Właściwie, może zrezygnujmy z winietek i wpuśćmy gości na salę, kto pierwszy znajdzie wolne miejsce, ten wygra!

Niestety, to nie teoria, choć przykłady i imiona zostały zmienione. Na moim weselu faktycznie pojawił się taki problem, a zupełnie go nie przewidzieliśmy! Pocieszające jest to, że przewidywaliśmy za to mnóstwo innych kłopotów, które jakoś nie zaszczyciły nas swoją obecnością (na szczęście!).

Ale nie martwcie się, może trafią się Wam tacy goście jak moja babcia, która była gotowa usiąść nawet obok swojego byłego męża, choć na weselu pojawił się z aktualną żoną. Dla niej najważniejsze było, by być z nami... i właśnie takich gości Wam życzę!

Średnia

4.3

Oceń mój artykuł

Zobacz także

Komentarze