Koszty wesela

24 październik 2017
Katarzyna Bieńkowska

Coraz częściej łapię się na tym, że pisząc o ślubie podkreślam wszystkie koszty, zaznaczam, że coś wiąże się z dodatkowymi i dopisuję jak można z tego wybrnąć płacąc mniej... może uważacie, że to oznaka sknerstwa albo że przecież ślub jest raz w życiu, więc można zaszaleć. Pewnie, że można! Ale można też zaszaleć nieco mniej i mieć kasę na nowszy samochód albo na podróż poślubną.

Planując swój ślub, cięłam koszty jak się dało, bo tak się potoczyło moje życie i nawet nie chodziło o to, że nie miałam pieniędzy tylko uważałam, że ten wydatek nie jest nam potrzebny do szczęścia. Nie miałam więc sukni za kilka tysięcy, ani białych butów, których nigdy więcej bym nie włożyła, nie wypożyczałam samochodu, a zaproszenia zrobiłam sama. Moje wesele było najlepszą imprezą w moim życiu, choć mimo że nie piłam alkoholu okazuje się, że nie wszystko pamiętam!

Naprawdę nie warto robić hucznego wesela, które potem będziecie musieli przez 20 lat spłacać. Mówią nawet, że takie małżeństwa rozpadają się zanim zdążą spłacić tę imprezę... chyba nie warto! Lepiej zrobić mniejsze lub skromniejsze wesele i zacząć wspólne życie bez obciążeń finansowych. Pamiętajcie, że kredyt na dom to jednak inwestycja, a kredyt na wesele to raczej niepotrzebny wydatek. Jeśli jednak uważasz, że bez kredytu nie macie możliwości zorganizowania przyjęcia ślubnego, to postarajcie się chociaż koszty ograniczyć do minimum. Ograniczanie kosztów wcale nie oznacza, że z czegoś musisz zrezygnować. Wystarczy poszukać tańszej alternatywy albo zrobić coś samemu lub z pomocą znajomych. Najważniejsze to nie zakładać, że się nie uda i z powodów finansowych rezygnować ze ślubu, skoro o nim marzysz!

Jeżeli Twoim marzeniem jest piękna biała suknia, to w żadnym wypadku z niej nie rezygnuj! To jedyny taki dzień w życiu i odrobina szaleństwa jest wskazana! Weź tylko pod uwagę, że możesz ją znaleźć w salonie, odkupić od kogoś, wypożyczyć albo uszyć. Sprawdź, która możliwość okaże się najmniej kosztowna i przede wszystkim najbardziej będzie Ci odpowiadała. Ja swoją suknię szyłam, bo koszt był porównywalny z wypożyczeniem, a moim jedynym marzeniem było to, by suknie zostawić sobie na pamiątkę. Ot, taki kobiecy kaprys. Zaoszczędziłam za to na welonie i na butach, ale marzenie spełniłam i to się liczy. Zresztą nie musiałam się potem stresować, że gdzieś ubrudzę sukienkę albo zniszczę, a ona przecież nie jest moja. Uznałam, że już samo to, że nie muszę się tym denerwować jest warte tej ceny!

Więc nie rezygnuj z marzeń, ale też nie organizuj wesela na pokaz, zrób to tylko dla Was i tylko tak jak Wy chcecie :)

Średnia

4.8

Oceń mój artykuł

Zobacz także

24 wrzesień 2017
04 wrzesień 2019

Komentarze