Marryoke - kręcimy ślubny teledysk!

30 lipiec 2018
Dominika Zięba

Magnetowid, kaseta VHS i przynajmniej 4 godziny – ślubny maraton filmowy czas zacząć! Pilot w  pogotowiu, charakterystyczna, nieco melancholijna muzyka wprawiająca w sentymentalny nastrój, napisy wyjaśniające okoliczności powstania filmu, powalająca na kolana grafika, której nieśmiertelnym motywem przewodni są białe gołębie i obrączki...

...pozwalają nam przypuszczać, że lada chwila rozpocznie się ta niezwykła produkcja, pełna dynamizmu i niespodziewanych zwrotów akcji. Dalej, dalej, przewiń to kazanie, no ileż to będzie trwało! Po dwóch godzinach nawet najbardziej wytrwałe jednostki zaczynają się niecierpliwić. Jakość jak na VHS przystało daleka jest od ideału - rozedrgany ekran nikogo nie dziwi, a widoczne jak na dłoni piksele, które z łatwością można policzyć są integralnym elementem tej archaicznej projekcji. Zresztą, kto wtedy myślał o pikselach? Powiało klimatem lat 90...

Bądźmy szczerzy – większość z nas ma podobną wizję, myśląc o filmowej relacji z wesela rodziców. To nie tak, że dawniej śluby były nudne  – chodzi o formę, która w obecnych czasach stała się nieatrakcyjna i przestarzała. Epoka tradycyjnych filmów ślubnych odeszła bezpowrotnie i raczej nikt za nią nie tęskni. Potrzebujemy wyrazistych, kreatywnych i pełnych energii przekazów, które wyróżnią się na tle innych, mniej lub bardziej wartościowych treści, którymi jesteśmy zewsząd bombardowani. Te wyjątkowe atrakcje zapewni Wam marryoke!



Pod tą zagadkową nazwą kryje się ślubne karaoke. Marryoke to nic innego jak zlepek słów marry oraz karaoke. Państwo Młodzi wybierają piosenkę, do której ekipa filmowa tworzy niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju teledysk, będący relacją z dnia ślubu, począwszy od przygotowań, poprzez ceremonię w kościele, przyjęcie weselne, na pożegnaniu gości kończąc.

Podczas realizacji marryoke Para Młoda i  goście stają się na kilka minut gwiazdami sceny muzycznej, wykonując poszczególne fragmenty ulubionego utworu. Spokojnie, wybitne zdolności wokalne nie są wymagane, wystarczy udawać, a  oryginalny głos wykonawcy zostanie do tego sprytnie wkomponowany. Jeśli słoń nadepnął Wam na ucho, a szczytem możliwości jest w miarę poprawne wyśpiewanie sto lat, braki śmiało nadrabiajcie całą swoją osobą – tańce, wygłupy i wszystko, co niesie ze sobą pozytywną energię jest mile widziane. Zabawne akcesoria, instrumenty muzyczne czy przebrania bez wątpienia wzbogacą Wasze show. Możecie oczywiście pokusić się o próbę samodzielnego wykonania piosenki, jednak efekt końcowy może Was mocno zaskoczyć... nie zawsze pozytywnie.



Marryoke to pomysł małżeństwa fotografów Billy’iego i Katie May, założycieli firmy Maaryokes.com. Ich przygoda ze ślubnym teledyskiem rozpoczęła wraz ze stworzeniem wyjątkowego filmu dla przyjaciół, który w ciągu kilku tygodni zyskał w serwisie YouTube ponad 60 tys. wyświetleń. Największą popularność przyniosła im realizacja nagrania zamówionego przez Paula Higginsa i Clodagh McGeary – ponad 2,5 mln odsłon robi wrażenie.

Duże zainteresowanie ze strony odbiorców spowodowało, że Billy i Katie zaczęli tworzyć niepowtarzalne marryokes na większą skalę, odwiedzając takie miejsca jak Nowy Jork, Ibizę, Sri Lankę czy Włochy. Szczególnie duże zainteresowanie ślubnymi teledyskami możemy zaobserwować w Wielkiej Brytanii i Irladnii.

Jak wybrać odpowiednią piosenkę? Nie chodzi o miłosne szlagiery z przesłaniem. Poszukajcie utworu, który najlepiej odda atmosferę tego fantastycznego wydarzenia!

Może coś zabawnego? To na pewno przełamie opory. Postawcie na znane i lubiane hity – to ważne, aby tekst nie sprawiał nikomu trudności. Dobrze, jeśli w piosence występują damskie i męskie głosy – to zdecydowanie pomaga przy realizacji ślubnego teledysku, w którym przecież biorą udział przedstawiciele obu płci. W kwestiach technicznych najlepiej, jeśli utwór trwa około 3 minut oraz jest rytmiczny – ballady to nie najlepszy pomysł.

Marryoke to oryginalna pamiątka, którą łatwo się pochwalić – jedno kliknięcie i 3 minutowy filmik mogą zobaczyć w sieci wszyscy Wasi znajomi. Nie byłoby to możliwe, gdyby tradycyjne, pełnometrażowe ślubne produkcje nadal cieszyły się dużą popularnością.

W dobie serwisów społecznościowych krótka forma przekazu jest kluczem do sukcesu, którego synonimem stała się ilość lajków – jeśli oczywiście z jakichś powodów taki sukces pragniecie osiągnąć. Tak naprawdę wiele zależy od charakteru i usposobienia uczestników wesela. Jeśli towarzystwo jest sztywne i niechętne, nawet najlepszy kamerzysta nie dokona cudów, więc może warto odpuścić sobie marryoke i postawić na reportaż. Daleko mu do ślubnych koszmarów lat 90. Ale… jeśli Wasi najbliżsi to pozytywnie zakręcone świry, nie zastanawiajcie się ani minuty dłużej – marryoke to coś zdecydowanie dla Was!



Ślub to wyjątkowe wydarzenie, które będziecie wspominać całe życie. Warto zgromadzić jak najwięcej pamiątek, tych tradycyjnych oraz nieco bardziej szalonych. Tworzenie ślubnego teledysku może stać się niezapomnianą atrakcją dla uczestników wesela, którą będą ciepło wspominać przez lata.

Jedno jest pewne – marryoke będziecie mogli oglądać bez końca, bo naprawdę trudno się nim znudzić :)

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

28 kwiecień 2019

Komentarze