„Najlepsza decyzja w życiu”. Ślub humanistyczny oczami Panny Młodej

06 luty 2018
Karolina Kosmala

Czy słyszeliście o ślubie humanistycznym? Wiele par marzy o uroczystości ślubnej pozbawionej sztampy i sztywnych rygorów ceremonii kościelnych czy urzędowych oraz wyjątkowej i skierowanej tylko do narzeczonego przysiędze ślubnej zamiast tradycyjnych formułek. Ślub humanistyczny to właśnie możliwość takiej spersonalizowanej ceremonii, która przebiega całkowicie według Waszego scenariusza. Minus jest tylko jeden: na razie polskie prawo nie uznaje ślubów humanistycznych. O idei ślubu humanistycznego mogliście już przeczytać w moim poprzednim artykule, tym razem poprosiłam Elę, która taki ślub ma za sobą, aby podzieliła się wrażeniami.

Dlaczego podjęliście decyzję o ślubie humanistycznym?

Od początku z moim narzeczonym wiedzieliśmy, że nie będziemy brać ślubu kościelnego, gdyż stało by to w sprzeczności z naszymi przekonaniami. Dla nas ślub kościelny to sakrament i jako taki nie może być bezczeszczony. A według nas tak by się stało, gdybyśmy się zdecydowali na ślub kościelny będąc osobami niewierzącymi, tylko dlatego, że np. rodzina tak chciała. Wyszliśmy więc z założenia, że rodzina (chodzi głównie o rodziców i dziadków) to, tak jak my, osoby dorosłe i jako takie powinny uszanować naszą decyzję poszanowania sakramentów świętych. I proszę sobie wyobrazić, że mimo iż np. moja mama jest osobą bardzo wierzącą, nie miała większych problemów z zaakceptowaniem naszej decyzji. A choćby moja kuzynka (również bardzo pobożna) powiedziała nam wręcz, że podziwia nas za tak odpowiedzialne zachowanie na przekór zwyczajowi, ale w zgodzie z nami samymi i z poszanowaniem dla rzeczy świętych. Nie ukrywam, że pewnie w jakimś stopniu pomocny nam był również fakt, że za nasz ślub płaciliśmy z własnej kieszeni. Rozumiem, że kiedy płacą rodzice, wymagają, aby wiele kwestii ślubnych podporządkować ich oczekiwaniom, a nie oczekiwaniom Państwa Młodych. Stąd też moja sugestia dla par. Poczekajcie choćby i rok czy dwa ze ślubem, uzbierajcie pieniądze i zróbcie ślub po swojemu. Miną lata, a Wy z pewnością nie będziecie tego żałowali. My nie żałujemy.



Czy ślub humanistyczny ma jakąś przepisaną formę, czy od początku do końca scenariusz jest ustalany przez Państwa Młodych?

To co jest piękne w ślubach humanistycznych to ich luźna formuła. Każdy taki ślub może wyglądać zupełnie inaczej i tym samym zostać idealnie dopasowany do Państwa Młodych. To trochę tak jak z ubraniami szytymi na miarę i tymi ze sklepu. Te pierwsze zawsze będą pasować, bo są tworzone pod konkretną osobę. Te drugie już niekoniecznie. Nie będą może złe, ale idealne też nie. Tak więc, odpowiadając na pytanie, według mnie nie istnieje coś takiego jak sztywna forma ślubu humanistycznego. Według pierwotnej definicji tego rodzaju ślubów noszą one nazwę humanistycznych, gdyż chodzi w nich o szeroko rozumiane wartości humanistyczne, takie jak rozum, przyjaźń, wolność jednostki, zaufanie do ludzi, afirmacja tolerancji i różnorodności, równość kobiety i mężczyzny, empatia. Jednak formuła takiego ślubu wcale nie musi wysuwać na plan pierwszy tych wartości. Mogą one być jedynie tłem. Tak było choćby w naszym przypadku. Wiem, że istnieją w Polsce stowarzyszenia humanistyczne organizujące tego typu ceremonie, z czego bardzo się cieszę. Natomiast jeśli chodzi o nasz ślub humanistyczny, nie prosiliśmy o pomoc w jego zorganizowaniu żadnego stowarzyszenia, gdyż postanowiliśmy sobie, że my sami stworzymy nasz wymarzony ślub nawet, jeśli to by oznaczało wielomiesięczne żmudne przygotowania. Chcieliśmy, żeby było magicznie, żeby ten dzień spędzić wśród naszych najdroższych przyjaciół, żeby ceremonia odzwierciedlała nasze charaktery, nasze pasje, nasze pochodzenia (mój mąż jest Hiszpanem. Pochodzi z celtyckiego regionu Hiszpanii, Galicja). I chyba nam się to udało. Nasi goście byli pod wrażeniem. Wiele osób po ceremonii mówiło nam, że to było najpiękniejsze wydarzenie, w jakim brali udział. Prawie wszyscy (włącznie z Panami kamerzystami) popłakali się podczas ceremonii ze wzruszenia oraz z śmiechu, bo śmiesznych elementów w ceremonii nie brakowało.

Najważniejsze elementy, jakie zawarliśmy w naszej ceremonii to:

muzyka słowiańska i celtycka grana jako tło muzyczne dla gości, którzy właśnie zbierali się w ogrodzie oraz muzyka z naszych ukochanych filmów, która była grana podczas różnych etapów ceremonii;
flagi naszych krajów (flaga polska i galicyjska); dekoracja stołu (muszla Świętego Jakuba – symbol miasta, z którego pochodzi mój narzeczony: Santiago de Compostela; pawie pióra – symbol mojego miasta: Krakowa; kolorowe wstążki do celtyckiej ceremonii handfasting, czyli wiązania rąk);
osobiście przygotowane i spersonalizowane przysięgi małżeńskie oraz miłe słowa o nas od naszych przyjaciół, które też zostały odczytane podczas ceremonii.
elementy fantasy, czyli jednej z większych pasji mojego narzeczonego (tekst przy zakładaniu obrączek nawiązywał do Władcy Pierścieni, a na sam koniec celebrans pozdrowił nas „startrekowskim” akcentem);
i moje marzenie ślubne odkąd pamiętam, czyli przejście po czerwonym dywanie w towarzystwie moich najwspanialszych przyjaciółek.



Ceremonia była prowadzona przez Waszego przyjaciela, czy wymagało to rejestracji takiej osoby jako celebransa?

Nie. Nie wymagało to żadnej rejestracji, a to dlatego, że niestety ślub humanistyczny nie ma w Polsce mocy prawnej. Po takim ślubie nie otrzymujemy żadnego certyfikatu (no chyba że sami sobie coś takiego przygotujemy). Może kiedyś, jeśli tego rodzaju ślub zostanie wpisany do listy ważnych ślubów na terenie Polski, aby być celebransem, trzeba będzie się gdzieś zarejestrować i, kto wie, może nawet przejść jakiegoś rodzaju kurs udzielania ślubów. Ale na chwilę obecną to raczej pobożne życzenie.

Z Twojego artykułu (zamieszczonego na blogu Eli – weselemi.blogspot.com) wynika, że ślub humanistyczny to była bardzo dobra decyzja. Jaką radę dotyczącą wyboru tej formy ceremonii dałabyś osobom, które się nad nią zastanawiają?

Oczywiście! To była najlepsza decyzja! Od naszego ślubu minął już prawie rok i dalej się z niego cieszymy jak dzieci. Wspominamy, jak było z uśmiechem na ustach. A było po prostu magicznie! Jeśli chodzi o radę dla osób, które rozważają tego rodzaju ślub, to żeby się na taką ceremonię zdecydowały, bo jest to fantastyczne przeżycie. Dobrym rozwiązaniem (jeśli taka para chce być prawnie małżeństwem) jest wzięcie ślubu cywilnego np. kilka dni przed ślubem humanistycznym jedynie w towarzystwie świadków, a przeżyć połączenie węzłem małżeńskim dopiero podczas wspaniałej ceremonii humanistycznej kilka dni później. W naszym przypadku, mimo że czas, jaki upłynął pomiędzy ślubem cywilnym (październik 2015), a ślubem humanistycznym (lipiec 2016) to sporo miesięcy, tak naprawdę poczułam się prawdziwie połączona na całe życie z moim ukochanym dopiero po ceremonii humanistycznej.



Serdecznie dziękuję Eli za odpowiedź na moje pytania i poświęcony czas. Mam nadzieję, że przybliżyła Wam trochę ideę ślubu humanistycznego, a może i pomogła podjąć własną decyzję!

Zdjęcia dzięki uprzejmości Eli (www.weselemi.blogspot.com), wykonane przez Warsztat Spojrzeń.

Średnia

4.5

Oceń mój artykuł

Zobacz także

11 kwiecień 2018
26 październik 2017

Komentarze