Ale czy na pewno?

12 marzec 2018
Dominika Zięba

Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Jeśli jeszcze tego nie zauważyliście oznacza to, że prawdopodobnie nie organizowaliście wspólnego ślubu i wesela. Dlaczego na tym tle dochodzi do tak wielu konfliktów? Co zrobić, aby przygotowania były zgodne, podział obowiązków sprawiedliwy, a przyszli małżonkowie nie pozabijali się przed ślubem?

Diametralnie inne spojrzenia na zagadnienia związane z planowaniem, przygotowywaniem, przewidywaniem i zapobieganiem. Ha! Moje gratulacje - jesteście szczęściarami, jeśli ten problem Was dotyczy, gdyż w niektórych związkach w ogóle go nie doświadczycie. Zastępuje go obojętność i brak jakiejkolwiek inicjatywy, argumentowane niewiedzą, brakiem czasu i zmęczeniem. Wspaniałomyślne tak kochanie, ty wiesz najlepiej i wielkoduszne tak, zgadzam się na wszystko. I tyle.

Skala tego problemu jest naprawdę duża – zdecydowanie większa, niż mogłabym się spodziewać. Wystarczy przejrzeć ślubne fora internetowe – posty o niezaangażowanym przyszłym małżonku "sprzedają’’ się jak świeże bułeczki. Dziewczyny w komentarzach przybijają sobie piątki solidaryzując się z towarzyszkami niedoli, które samotnie stawiają czoła trudom ślubnych przygotowań. Bo on się niczym nie interesuje. Bo tylko zatwierdza. Bo nic nie robi. No gdzie ci mężczyźni?!

Męskie jednostki obecne na forach od razu podnoszą sprzeciw. I słusznie, bo problem nigdy nie leży po jednej stronie. Wrzucanie wszystkich do jednego "wora" nie jest sprawiedliwe, jednak pretensje w tym przypadku należy skierować do tej części męskiego grona, która swoją postawą skutecznie psuje PR.

To prawda, że w wielu przypadkach przyszłe Panny Młode nieco demonizują swoich narzeczonych. Nie jest tak, że każdy mężczyzna nie interesuje się organizacją tego wyjątkowego wydarzenia. Należy jasno zaznaczyć, że przypadki, w których tylko kobieta odpowiada za planowanie ślubu i wesela są patologiczne i wymagają podjęcia zdecydowanych kroków. Mimo wszystko, sprawy okołoślubne zdecydowanie nie są domeną mężczyzn i trudno się dziwić, że panowie czują się w tym świecie jak dzieci we mgle.

Każdy ma określone predyspozycje i obszary, w których może się wykazać. Jeśli narzeczony nie ma rozwiniętego zmysłu artystycznego to nie oczekujcie, że wniesie cokolwiek konstruktywnego w plan dekoracji czy wybór zaproszeń. Skutki mogą być katastrofalne. Jeśli przyszła żona kompletnie nie potrafi zarządzać finansami – nie stworzy rozsądnego kosztorysu. Nie lubimy stereotypowych przykładów, jednak to one najlepiej obrazują problem – mamy względem siebie nieprzemyślane oczekiwania.

Panny Młode oczekują zaangażowania i chcą, aby ich partnerzy przejęli inicjatywę. W teorii. Często jest tak, że to kobieta wciela się w rolę zatwierdzatora. Wiecie co mam na myśli? Ty załatw, ale ja i tak muszę mieć to pod kontrolą i postawić kropkę nad i. To demotywuje każdego samca alfa. Urażona duma, bo przecież ja załatwiłem, a ona się czepia. Panowie mają trochę racji, ale taka kobieca natura. Skoro Wy macie swoje wymówki, pozwólcie mieć nam swoje :)

Jaki jest klucz do sukcesu?

Krok pierwszy: wstępne rokowania

Od początku stawiamy sprawę jasno – zorganizowanie ślubu i wesela to skomplikowane i czasochłonne przedsięwzięcie, więc zajmujemy się tym WSPÓLNIE.

Krok drugi: podział obowiązków

Zastanówcie się, co dobrego może wnieść każda ze stron. Podzielcie zadania według własnych umiejętności, preferencji i możliwości. Nie składajcie deklaracji bez pokrycia. Możecie wspomóc się praktycznymi "pomocami naukowymi’’ – korkowa tablica, mapa myślowa czy zwykła kartka papieru przedzielona na pół. Lepiej mieć wszystko czarno na białym :)

Krok trzeci: nieustanne negocjacje

Rozmowa to podstawa – opowiadajcie sobie wzajemnie, co Wam się podoba, co załatwiliście, jakie oferty udało się znaleźć, jakie są ceny i możliwości. Dzielcie się doświadczeniami i wzajemnie sobie podpowiadajcie.

Krok czwarty: burza mózgów

Czas na podjęcie decyzji. To najtrudniejszy etap, jeśli każde z Was ma odmienną wizję.

Krok piąty: mała awantura

Profilaktycznie, dla oczyszczenia atmosfery :)

Krok szósty: formalności

Czas na spotkania z usługodawcami i podpisywanie umów. Koniecznie załatwiajcie to razem – co dwie głowy, to nie jedna.

Krok siódmy: świętowanie

Za dobrze wykonane zadanie należy Wam się jakaś nagroda – zadbajcie o to :)

Zamiast wylewać wzajemne żale na ślubnych forach internetowych po prostu ze sobą ROZMAWIAJCIE. Matko jedyna, przecież to takie proste.

Dziewczyny! Więcej stanowczości, cierpliwości i jasnych komunikatów. Panowie! Dajcie z siebie wszystko, bo do tanga trzeba dwojga :) 

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

24 sierpień 2018

Komentarze