Od fascynacji...

17 marzec 2018
Joanna Brodzicka

Miłość to wspaniałe, z niczym nieporównywalne uczucie. Dzięki niej czujemy się niesamowicie szczęśliwi, mamy niespożytą energię do działania, uśmiechamy się dużo częściej, stajemy się życzliwi i chętni do różnych działań. Czy początkowe stadium zakochania jest tym samym, co prawdziwa, głęboka miłość, która będzie towarzyszyć nam do końca życia?

Zafascynowani, popadamy niemal w obłęd na punkcie drugiej osoby. Wierzymy w miłość głęboką i bezwarunkową. Nic w tym dziwnego, gdyż od dziecka znamy przykłady chociażby z bajek, na temat silnego uczucia, które połączyło wiele par. Przykładem może tu być Królewna Śnieżka, Kopciuszek czy Śpiąca Królewna, które znamy wszyscy. Poznali się, zakochali i żyli długo i szczęśliwie. My również ufamy, że nasza połówka pomarańczy, bliźniacza gwiazda, będzie nas darzyła sympatią do końca naszych dni, bez względu na to, kim jesteśmy, co robimy, do czego dążymy i to, co odgrywa najważniejszą rolę, podczas pierwszego spotkania – jak wyglądamy.

Miłość miłości nie równa

Na początku patrzymy na siebie w euforii, nic nam nie przeszkadza, nie widzimy wad. Czy zawsze będzie tak samo? Czy z upływem lat nic nie zmieni? Otóż nie.

Zmieniają się nasze priorytety, podobnie jak zmiany, które zachodzą u naszego partnera/ki. Nie możemy równać nastoletniej, młodzieńczej namiętności, nieobarczonej w zasadzie żadnymi zobowiązaniami, z uczuciem dwojga staruszków, doświadczonych przez życie, które razem spędzili, pomimo wielu burz, ciężkich chwil i momentów radości, otoczonych gromadką wnucząt.

Fascynacja

Każda niemal para zaznała obezwładniającego i przepełniającego uczucia, jakim jest zakochanie. Strzała amora celnie trafiona sprawia, że przestajemy racjonalnie myśleć. Dzieje się tak zarówno z osobami młodymi, na skraju dorosłości, jak i z dojrzałymi po przejściach. Ci drudzy doświadczeni przez los, zdają sobie jednak sprawę, że pierwszy stan oczarowania drugą osobą mija z biegiem czasu i jeśli nie pojawi się coś głębszego, nie przetrwamy w związku. Jednak fascynacji nie jesteśmy w stanie zniszczyć. Endorfiny buzują, nie jemy, nie śpimy, marzymy na jawie, żyjemy od spotkania do spotkania, mówimy tylko o Niej/o Nim. Jest to niesamowite uczucie, kiedy czujemy łaskotanie w brzuchu, jakbyśmy tam mieli skrzydełka motyla. Z niczym nieporównywalne i kto tego nie przeżył, niech żałuje.

Etap poznawania i docierania

Po mniej więcej 2 latach bycia w związku, zaczynamy dostrzegać coś więcej. Jakim człowiekiem jest nasz partner, co nim kieruje, do czego dąży, jakie przyświecają mu cele. Przekonaliśmy się już, czy jest osobą, na której możemy polegać, czy mamy w nim wsparcie i pomoc w każdej chwili. Zdajemy sobie już sprawę, czy dokonaliśmy dobrego wyboru. Znamy jego słabostki i przyzwyczajenia, które nieraz zaczynają nas denerwować. Często są to drobnostki, których nie potrafimy zaakceptować. Kobieta może z pewnością powiedzieć, czy zakochała się w swoim księciu z bajki, a mężczyzna czy za swoją towarzyszkę życia, wybrał wyśnioną królewnę. Emocje z czasem opadają i zaczynamy trzeźwo oceniać nasze położenie.

Prawdziwa miłość

Kiedy dojrzejemy do bycia razem, przetrwamy pierwsze burze, możemy śmiało powiedzieć, czy związek, który nas połączył to prawdziwa miłość. Niektóre pary decydują się na rozstanie, bo w XXI wieku to naturalne. Nie chcemy tkwić w miejscu, niekochani i zaniedbywani. Szukamy czegoś prawdziwego. Moment, w którym ośmielimy się powiedzieć – TAK, DOBRZE WYBRAŁAM/EM jest bardzo ważny. Znamy się, wiemy, czego chcemy, poznaliśmy minusy i plusy. Jesteśmy przekonani co do słuszności naszego wyboru. Już nie w fazie zakochania, ale prawdziwej miłości, skorej do poświęceń. Nie ma znaczenia, że nasz ukochany/a śpi w skarpetach, których nie znosimy, że układa swoje ulubione książki przed naszymi, nie potrafi obierać ziemniaków. W zamian wspaniale robi spaghetti i idealnie sprząta łazienkę. W prawdziwej miłości ważne są kompromisy i znalezienie złotego środka.


Jesteśmy ludźmi i nikt z nas nie jest doskonały. Każdy ma minusy i dużo plusów, musimy tylko odpowiedzieć sobie – co jest dla nas najważniejsze. Czy rzeczy/sprawy, które nas od zawsze irytowały, czy przejdziemy obok nich obojętnie i jesteśmy je w stanie zaakceptować? W imię czego? Prawdziwej Miłości. Jeśli tak – JESTEŚMY W DOMU.

A Wy? Jesteście już w domu, czy nadal w okresie pierwszej fascynacji?

Średnia

4.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

22 lipiec 2018
12 styczeń 2019

Komentarze