Lista rzeczy do załatwienia na rok przed ślubem
Niektórym wydaje się, że rok to szmat czasu, w ciągu 12 miesięcy można osiwieć, urodzić dziecko, zmienić zdanie i zamiast skromnego ślubu chcieć imprezę na dwieście osób, a tu już trzeba planować ślub...
Szczególnie dla faceta planowanie ślubu rok wcześniej to najczęściej abstrakcja. Wiadomo, kobieta jak tylko mężczyzna padnie na kolana i wsunie pierścionek na palec, od razu ma wizję sukni, sali weselnej i wzoru na zaproszeniach…

Natychmiast po tym jak pochwali się rodzinie, przyjaciołom i znajomym, zacznie szukać sali, fotografa i zespołu lub DJ’a oraz rozglądać się za salonami z sukniami ślubnymi. Taka jest bolesna rzeczywistość – trzeba o tym myśleć z dużym wyprzedzeniem. Tak naprawdę część zespołów i fotografów ma zajęte terminy na dwa lata do przodu. Z restauracjami może być podobnie...
Zanim zdecydowaliśmy się na konkretną datę wybraliśmy restaurację, zespół muzyczny oraz fotografa, jednak ustalić termin, który wszyscy mieliby wolny wcale nie było tak łatwo. Bo albo restauracja jest już zarezerwowana, albo ktoś nie pracuje w tygodniu – a nam nawet ślub w środę odpowiadał. Ale w końcu się udało.
O swoich problemach wspominają Zuzanna i Kamil. Jeszcze trudniej jest, jeśli para chce, by to była konkretna data.

W najbardziej obleganych salonach sukien ślubnych trzeba rok wcześniej "zaklepać", czyli opłacić termin, by suknię udało się uszyć, ale też powoli należy zacząć szukać tej idealnej.
Szczęściem jest to, że gdy już uda się podpisać umowy w restauracji, z fotografem, muzykami i znaleźć sukienkę, to na jakiś czas można odetchnąć i wrócić do normalnego życia. Mniej więcej do października, kiedy w kościołach zaczynają się plany na kolejny rok i można oficjalnie wybrać termin – jeżeli planujecie ślub kościelny lub konkordatowy.
Niemal rok przed ślubem zaczęliśmy też interesować się naukami przedślubnymi, bo nie chcieliśmy zostawiać tego na ostatni moment. I dobrze zrobiliśmy, bo okazało się, że ze względu na naszą pracę nie możemy co tydzień brać w nich udziału, ale na szczęście udało nam się znaleźć weekendowe nauki, które trwały tylko dwa dni.
A to przecież nie wszystko, bo potem jest jeszcze spotkanie w poradni małżeńskiej i Dzień Skupienia. Nie mieliśmy pojęcia, że będzie tego aż tyle… ale gdybyśmy zostawili to na później to pewnie wiązałoby się to z wielkimi nerwami.
Z kursami przedmałżeńskimi jest jeszcze jeden problem - nie odbywają się w każdej parafii, czasem odbywają się na przykład co dwa miesiące, a i liczba miejsc jest ograniczona. Więc zdarza się, że zapisywać też trzeba się z pewnym wyprzedzeniem.
Gdy bierzemy ślub, a nie mamy starszego rodzeństwa, które ma to już za sobą i będzie służyło radą, to naprawdę można się pogubić w tym, co jest ważne i kiedy należy to załatwić. Przygotowałam dla Was małą ściągę zawierającą sprawy, za które powinniście się zabrać już na rok przed ślubem:
- ustalcie datę
- zorganizujcie spotkanie z rodzicami, by ustalić szczegóły
- ustalcie budżet
- wybierzcie salę (musicie wiedzieć w przybliżeniu ilu będzie gości)
- znajdźcie zespół lub DJ’a
- znajdźcie fotografa
- zacznij poszukiwania sukni ślubnej
- zorientujcie się, gdzie można odbyć nauki przedślubne.
Mam nadzieję, że teraz pójdzie Wam trochę łatwiej i życzę powodzenia w przygotowaniach!
