Jak wybrnąć z wpadki? Poradnik dla usługodawców ślubno-weselnych

02 kwiecień 2019
Magdalena Magdziarz

Ślubny rynek rządzi się swoimi prawami. Państwo Młodzi są co raz bardziej świadomi swoich praw, a śluby są dziś perfekcyjne w każdym detalu. Usługodawcy stają na rzęsach, by zadowolić klientów i wychodzą naprzeciw trendom.

Nie zapominajmy, że fotograf, kamerzysta, florysta, DJ i cała reszta usługodawców to też... ludzie. Każdemu zdarzają się wpadki. Pytanie tylko, jak z takich sytuacji wyjść z twarzą.

Sytuacje losowe

W większości umów nie ma zapisu, co stanie się w przypadku zdarzeń losowych. Trudno mieć do kogokolwiek pretensje o chorobę, wypadek lub co gorsza śmierć. To samo życie.

Osobiście znam parę, która została bez kamerzysty i fotografa, gdyż jeden z duetu zmarł tuż przed owym ślubem. Pieniądze to jedno, trudno. Tylko jak znaleźć kogoś na ostatnią chwilę? Trzeba szybko uruchomić znajomych i rodzinę, może kogoś polecą. Pozostają też grupy ślubne. Może ktoś ma lukę w terminarzu i przyjmie zlecenie.

Zdarza się również, że usługodawcy mają wyznaczone firmy, które przejmują usługę, gdyby im coś wypadło. Wiecie, w życiu różnie bywa.

Osobiście miałam taką sytuację, że umówiłam na makijaż jedną osobę, a pojawiła się możliwość wakacyjnego wyjazdu - był to jedyny możliwy termin. Nie chciałam ryzykować swoją reputacją ani narażać na stres Panny Młodej. Najpierw poszukałam kilku osób, które mogłyby podjąć się zlecenia, a następnie zaproponowałam takie rozwiązanie Pannie Młodej z zaznaczeniem, że jeśli się nie zgodzi to trudno, nie pojadę na wakacje. Na szczęście była to wyrozumiała kobieta, a finalnie ucieszyła się, gdyż zapłaciła mniej niż u mnie. Wszystko skończyło się pozytywnie.

Polecam wszystkim usługodawcom zapisanie się do grup branżowych, gdzie można znaleźć pomoc w przypadku sytuacji losowych. Sama często przejmowałam zlecenia od innych wizażystów, gdy jeszcze nie wyrobiłam sobie własnej marki.

Spóźnienie

Niestety spóźnienia się zdarzają. Nie muszą być zależne od nas. Wystarczy korek, wypadek, czy poślizg u wcześniejszego klienta.

Te mniejsze klient powinien zrozumieć, gdyż działa to w obie strony. Te dłuższe mogą mieć niestety wpływ nawet na przebieg ceremonii. Co zrobić, gdy fotograf nie dotrze na mszę do kościoła? Robi się poważnie...

W takim wypadku należy wykazać skruchę. Możliwości jest wiele. Chyba najlepsza to zaproponowanie dodatkowej usługi bezpłatnie, np. sesji plenerowej, klipu czy zmontowania dłuższego materiału. Można też dorzucić fotoksiążkę lub album. W ostateczności klient będzie negocjował cenę, ma do tego prawo, a jeśli umowa na to pozwala to i odzyska praktycznie całość kwoty, a Ty nie zarobisz nic.

Potrzeba tu zdolności interpersonalnych, pewności siebie i optymizmu. Znam też historię, że klient został źle wpisany do kalendarza! Kiedy to Państwo Młodzi dzwonią do Ciebie z zapytaniem, gdzie się podziewasz, a Ty nie masz pojęcia o co chodzi, to... nie wróży niczego dobrego.

W takiej sytacji trzeba działać szybko. Jeżeli masz możliwość (i w tej chwili nie wykonujesz usługi u innego klienta), to leć na łeb na szyję, by nie pogorszyć sytuacji! A po drodze módl się, by wszystko skończyło się dobrze... :)

Usunięcie materiału

Ta sytuacja dotyczy przede wszystkim fotografów i kamerzystów.  Niektórych rzeczy nie da się powtórzyć, więc jeśli przepadł materiał z ważnych momentów to współczuję Ci bardzo. Co zrobić? Podpytaj gości, może ktoś nagrał amatorsko ten fragment a Ty wmontujesz go, by choć po części uratować sytuację. Jeśli były to sceny z sesji, czy przygotowań to spróbuj je powtórzyć. Może nawet Młodzi finalnie ucieszą się z tego rozwiązania, by dograć coś o czym zapomnieli. Pewnie skończy się też obniżeniem ceny. Złośliwość rzeczy martwych może doprowadzić do szału.

Niezadowolenie klienta

Jesli klient jest niezadowolony, to nie szukaj od razu winy w sobie. Najpierw przeanalizuj swoją pracę, poproś o opinię szczerych znajomych. Niestety zdarzają się tzw. cebulaki, janusze czy buraki...  Próbują wpoić usługodawcy, że nie wywiązał się z umowy, by obniżyć cenę.

Sama padłam ofiarą takiej klientki. Na szczęście nie złamałam się. Okazało się, że całe wesele próbowano opłacić w ten sposób i kilku usługodawców dało się na to złapać.

Oczywiście może się też zdarzyć tak, że faktycznie coś poszło nie tak. Może zabrakło komunikacji albo zgrania gustów? Wtedy zaoferuj rabat na kolejne usługi czy jakiś gratis. Cenę obniż tylko i wyłącznie wtedy, kiedy faktycznie poczuwasz się do winy.

Zasada jest prosta: nie daj obniżyć poczucia własnej wartości. Nadal działaj i odnoś sukcesy.

Ciekawa jestem Waszych gaf. A może jesteście bez skazy? ;)

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

24 wrzesień 2018
23 marzec 2020

Komentarze