Wpadki wizażystek

17 październik 2018
Magdalena Magdziarz

W grupach czy forach dla wizażystek można przeczytać o wielu wpadkach. Czasem są to historie zabawne, na długo zapamiętane i mile wspominane. Są też takie, które niestety pozostawiają niesmak lub dotyczą mniej przyjemnych aspektów. Zebrałam dla Was kilka takich historii.

Na początek przytoczę własną wpadkę. Przed każdym makijażowym maratonem starannie pakuję kufer i cały sprzęt dzień wcześniej, gdyż zwykle zaczynam odwiedziny u klientek od wczesnych godzin rannych. Wszystko było przygotowane, ja dumna, a otwierając majdan u pierwszej Pani zorientowałam się, że brakuje jednego małego piórnika... Były w nim kredki, wszystkie kredki. Te do oczu i ust. W głowie powstała burza myśli - co zrobić? Nie było szans, by wrócić do domu, gdyż nie mogłam sobie pozwolić nawet na chwilowe opóźnienie. Wykonanie makijażu bez użycia konturówek też nie wchodziło w grę...

Na spokojnie przeprowadziłam wywiad z klientką i co się okazało? Miała własną pomadkę, a do niej konturówkę i bardzo chciała bym to właśnie jej użyła. Z resztą makijażu w zupełności zdała się na mnie, dlatego na oku zastosowałam eyeliner - zarówno do kreski górnej, jak i dolnej. I co? Wyszło lepiej niż myślałam, a dzięki zastosowaniu żelowej formuły było to bardziej trwałe niż przy użyciu klasycznej kredki. Ta sytuacja zmusiła mnie do kreatywnego myślenia. Chyba na dobre mi to wyszło. Nie wiem jak to nazwać... zrządzenie losu, a może raczej fart głupiego? :)

Druga historia to jedna z tych, która mogłaby się skończyć źle, ale dzięki doświadczeniu wizażysty nic się nie stało. To także dowód na to, że należy wybierać sprawdzone osoby i nie dać się zwieść niskim cenom.

"Ja makijażowych przygód za bardzo nie miałam przez te wszystkie lata, no, może poza jedną która zdarzyła mi się ostatnio, kiedy klientka dostała natychmiastowej mocnej reakcji uczuleniowej, czego nikt nie przewidywał, zrobiło się na chwilę gorąco, ale na szczęscie opanowałyśmy sytuację." To zdradziła mi Magdalena Pietrzak, właścicielka salonu Matleena Visage Room. To była jedna klientka na setki, której przytrafia się uczulenie na tyle widoczne już podczas wykonywania makijażu. Zawsze jednak warto mieć z tyłu głowy, że takie sytuacje mają miejsce i trzeba wiedzieć jak się zachować. Magda wiedziała, dzięki czemu jej usługi nadal cieszą się dużą popularnością.

Kolejna ciekawostka zza kulis pracy wizażystki to brak pędzli. Oj, spędza mi to sen z powiek i zawsze w pierwszej kolejności pakuję właśnie te akcesoria. Na szczęście osobiście mnie to nie dotknęło, jednak trzeba i w takich sytuacjach sobie radzić. Jak? Dziewczyny muszą posiłkować się jednorazowymi akcesoriami oraz palcami. Naprawdę. Jeśli wizażysta ma wprawę i doświadczenie, to da radę, a klientki nie muszą się niczego obawiać. Zdradzę Wam, że chyba tylko w Polsce panuje taki kult wykonywaniu makijażu wyłącznie pędzlami. Na warsztatach z zagranicznymi gwiazdami makijażowymi stawiano na palce oraz aplikatory w kosmetykach. Poszła fama, że to brak higieny, ale przecież kosmetyki, tak jak i pędzle należy czyścić oraz dezynfekować. Nieprawdaż?

Może Wy znacie takie smaczki? Ja mogłabym wymieniać i wymieniać... Jeśli spodobały Wam się te historie, dajcie znać. Chętnie zbiorę kolejną garść wpadek :)

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

23 wrzesień 2017
23 styczeń 2018

Komentarze