Wybieraj - ja albo...

25 wrzesień 2017
Joanna Brodzicka

Każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia, choćby najmniejsze. Książki, zakupy, sport, swojego pupila, górskie wędrówki. Jednak co zrobić w sytuacji, kiedy nasz wybranek tego nie akceptuje?

Miałaś kiedykolwiek wrażenie, że musisz z jednej rzeczy zrezygnować w imię drugiej? Jak się wtedy czułaś? Ja beznadziejnie. Dlatego od razu wołam – to bez sensu!

Nie można odrzucać całkowicie swoich przyzwyczajeń i hobby. Można je okroić w pewnym sensie lub dopasować. Jednak skoro na czymś nam naprawdę bardzo zależy - coś, do czego jesteśmy przekonani i nie wyobrażamy sobie bez tego swojego życia - to nie łudźmy się, że kiedy przestroimy się wewnętrznie i sami przekonamy siebie, że bez tego będzie nam lepiej, że w jakikolwiek sposób będziemy wtedy szczęśliwi. No bo w jaki sposób to miałoby się udać, jeśli nam na czymś bardzo zależy i do tej pory sprawiało nam tak wiele radości?


Owszem, są sytuacje, od których nie uciekniemy. Podam Wam przykład mojej siostry. Uwielbia koty, w domu rodzinnym miała ich dwa. Zakochała się, została podjęta decyzja o małżeństwie, o wspólnych czterech kątach. A tu zong! Koty, nasi ulubieńcy, pieszczochy, niejako członkowie rodziny, nie mogą się z nią przeprowadzić. Jej ukochany ma ostrą alergię na sierść. Co mogła zrobić w takiej sytuacji? Wydaje się to oczywiste. Wybrała to, co było dla niej ważniejsze. Ślub i nieco sterylne mieszkanie. Koty zostawiła w spadku rodzicom.

Kot to zwierzę domowe. Często tak przyzwyczajamy się do naszego pupila, że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuacji, że pewnego dnia go obok nas nie ma, nie uczestniczy w naszym życiu. Nie wita nas swoim miaukiem, kiedy przekroczymy próg mieszkania, nie mruczy wieczorami nam na kolanach, nie łasi się w niemym podziękowaniu za miseczkę mleka lub śmietanki... Podobnie jest z innymi zwierzątkami jak choćby z psem, chomikiem czy nawet szynszylem. Lubimy mieć takiego przyjaciela obok siebie, chcemy o niego dbać, bo on wynagradza nas podwójnie - swoim towarzystwem oraz bezinteresowną przyjaźnią.


Bywają sytuacje jednak nieco odmienne. Nasz narzeczony ma kaprys. Z kotem, z papużką, ze świnką morską nie będzie mieszkał. Dlaczego? Bo nie. Nie chce i kropka. Wtedy czeka nas nie lada wyzwanie. Długa rozmowa, a nawet wiele wieczornych debat. Poradzę Wam, z własnego doświadczenia, że wzajemnie przekrzykiwanie, kłótnie na nic się nie zdadzą. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy oboje z partnerem jesteście uparciuchami i nikt nikomu nie chce ustąpić.

Spokojnie przeprowadzona rozmowa, najlepiej w miłej atmosferze, i przede wszystkim rzeczowa, może przynieść oczekiwany rezultat. Spiszcie sobie na kartce plusy i minusy -  za i przeciw.  Najważniejsza jest szczerość! Zróbcie podsumowanie. Jaki wynik? To na jego podstawie zdecydujcie, co dla Was obojga jest najistotniejsze.

Zgadzam się, że trudno zrezygnować całkiem z siebie, dlatego nie namawiam nikogo do tego. Nie jestem też zwolennikiem zdania, że jak kocha, to musi się zgodzić. Wszystko można rozegrać na zasadzie kompromisu - wspólnymi siłami, razem poszukać najlepszego rozwiązania. I to właśnie Wam polecam.


Podobnie ma się rzecz z innymi naszymi pasjami i zainteresowaniami. Jeśli biegamy co rano lub nagminnie czytamy książki, to trudno z dnia na dzień zrezygnować z tego tylko przez wzgląd na karcące spojrzenia naszego życiowego partnera. Tu mamy jeszcze trudniejszą sytuację niż w przypadku posiadania zwierzątka domowego - tu zachodzi pewien paradoks. Dlaczego ktoś, kto nas kocha, nie akceptuje naszego sposobu na spędzanie wolnego czasu? Zastanówmy się nad tym poważnie, czego ON od nas żąda. To chyba jest tak, jakbyśmy zakazały mu oglądania ulubionego meczu...

Ilustracja: Paulina Koniuk-Fonżychowska

Zamieszkując pod wspólnym dachem, będziecie nieraz musieli podejmować trudne i bardzo ważne decyzje. Jednak nie martwcie się tym na zapas, bo to spowoduje, że poznacie się lepiej. Taka sytuacja o wiele bardziej zacieśniać będzie Wasz związek niż milion randek, na których oboje będziecie wypoczęci, zrelaksowani i piękni. Ognisko domowe spowoduje, że Wasze partnerstwo przejdzie na nowe tory. Wszak nie bez powodu to ślub nazywany jest Nową Drogą Życia...

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

24 sierpień 2018
28 sierpień 2018

Komentarze