Zbieranie pieniędzy podczas oczepin - tak czy nie?

25 kwiecień 2018
Anna Żaczek

Zbieranie na „wózek” to jedna z tradycji pojawiająca się na weselu w trakcie „oczepin” lub tuż po nich, dosyć popularna, ale nie występująca we wszystkich regionach. Nowa opcja to zbieranie „do welonu” lub na ”podróż poślubną”.

Czy zwyczaj ten wystąpi na weselu zależy od Państwa Młodych, którzy układają program atrakcji weselnych. Wokół tematu istnieje wiele opinii, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. A zatem czy zbierania datków na weselu planować czy z daleka omijać temat?

Tradycja

Dawniej oczepiny były bardzo ważnym i cenionym obrzędem przejścia ze stanu wolnego w zamężny, co również wiązało się z przyjęciem Panny Młodej do rodziny męża. Młodzi stawali się pełnoprawnymi członkami danej społeczności. Nowe rodzina równała się z nowymi obowiązkami i nową rolą społeczna, a tym samym z urodzeniem dziecka. Stąd chyba pojawił się zwyczaj zbierania datków na wózek dla dziecka. Kiedyś oczepiny miały charakter bardziej urzędowy, obecnie tylko symboliczny charakter zabawy.

Obecnie

Obecnie wiele par odwróciło kolejność podejmowania ról społecznych. Najpierw jest pomieszkiwanie razem, często zakup mieszkania jeszcze przed ślubem, wyposażenie go w niezbędne sprzęty. Zdarza się, że do ślubu obrączki niesie własne dziecko. Wesele jednak organizuje się z dużym rozmachem, czy wobec tego oczepiny i obrzędy z nimi związane mają jakiś sens? Pomimo wielu zmian w obyczajach, nadal trzymamy się tradycji, choć zapominamy o pierwotnym znaczeniu i symbolice rytuałów weselnych, w tym również zbierania „do czepca”.

W dawnych czasach zwyczaj zbierania do czepca miał zapewnić Nowożeńcom lepszy start, a więc były to pieniądze na drobne najpotrzebniejsze sprzęty do gospodarstwa domowego. Teraz to tylko zabawa!

Niektórzy nie lubią tego zwyczaju, wychodząc z przeświadczenia, że jest to „naciąganie” gości na dodatkowe pieniądze. Niby oczekuje się od gości drobnych kwot, ale czasami jest to sprawa prestiżowa, tym bardziej kiedy zbieraniu towarzyszą drwiące przyśpiewki, szczególnie kierowane do rodziców Młodych, drużbów, druhen, rodziny. Wówczas bilonem dana osoba się nie wykupi. Czasami sami „wywołani” przebijają się kwotami – „ona dała 50zł , ja dam 100…” – taka presja rodzinna.

Ja osobiście nie lubię tego zwyczaju. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale drobnych na wesele nie zabieram, dużych kwot również nie trzymam przy sobie… i mam poczucie winy i niesmaku, kiedy nie mam czego wrzucić do skarbonki. Prezent Młodym dałam wcześniej, więc nie bardzo rozumiem tę zabawę. Podobnie dla mnie dziwnym zwyczajem jest dodatkowe zbieranie pieniędzy podczas mszy w kościele, co również jest praktykowane w niektórych parafiach.

Zbierać czy nie?

No cóż, to zależy od regionu i ustaleń organizatorów wesela. Nikt nie da gotowej recepty, podobnie jak w wielu innych sprawach. Decyzja należy do organizatorów wesela. Warto zastanowić się, jakie zwyczaje panują w danej miejscowości, ale również przemyśleć sprawę z punktu widzenia gości, którzy pojawią się zapewne z różnych rejonów Polski czy z zagranicy. Jeśli rezygnujecie ze zbierania datków – nie ma problemu. Jeśli jednak zabawa ma być, warto omówić sprawę z DJ lub wodzirejem, którego zapewne będziecie mieć.

Co zamiast zbierania na wózek?

  • Parę czy nawet paręnaście lat temu zbieranie było organizowane na zasadzie konkursu, kto zbierze więcej datków za taniec z Panną Młodą czy z Panem Młodym. Świadkowa zbierała dla Młodej, Drużba dla Młodego, były przy tym głośnie licytacje. Była zabawa, ale też koszmar, kiedy któreś z nich niezbyt umiało tańczyć. W zabawie brali udział tylko chętni.
  • W innej wersji Państwo Młodzi chodzili z koszyczkiem lub welonem pośród gości, a wodzirej śpiewał żartobliwe piosenki o osobie, przed którą stanęli. Żeby szybko się od nich uwolnić należało wykupić się pieniędzmi lub wypić „karniaka”. Tu niektórzy goście mogli poczuć się nieswojo, gdyż byli zmuszani do udziału w zabawie.
  • Bardziej współczesna opcja – żeby nikt nie poczuł się urażony, a tradycja miała swoje miejsce - Państwo Młodzi rozdali monety zebrane pod kościołem, oczywiście dla chętnych - i każdy, kto chciał mógł zatańczyć z Młodymi. Po zakończeniu zabawy podliczano wartość datków i porównywano, kto zebrał więcej.
  • W niektórych regionach wędruje but panny Młodej, do którego należy wrzucić pieniądze lub wypić karniaka. Tu się nasuwa skojarzenie ze zwyczajem „wykupywanie butów Młodych”, ale to już inny temat.

Moim zdaniem należy tak zorganizować zabawę, aby goście nie odczuli presji i przymusu. Wtedy uszanujemy ich zdanie i każdy będzie zadowolony. Czy na Waszym weselu zorganizujecie zabawę ze zbieraniem datków na przysłowiowy „wózek?”

Średnia

3.2

Oceń mój artykuł

Zobacz także

28 listopad 2018

Komentarze