Hormony, feromony i inne tajemnice stanu zakochania

26 listopad 2018
Joanna Brodzicka

Krew buzuje, słowa plączą się, jakieś niezrozumiale wypowiedziane zdanie, natłok myśli, różowe policzki, serce wali jak oszalałe. Znasz to? Na pewno! To przecież miłość! Pierwszy symptom zakochania.


Dla każdego ludzkiego organizmu moment zakochania to prawdziwy szok. W jednej chwili ze spokojnego człowieka zamieniamy się w szalejącą istotę. Nie wiemy, co robimy, bo przestajemy się momentami kontrolować, pleciemy bzdury, co nam ślina na język przyniesie i sami się temu dziwimy – „Co ja takie farmazony opowiadam!” „To moje słowa?” „Naprawdę to powiedziałem?!

Szał, który ogarnia nas całych, jest naprawdę trudny do opanowania. Trzęsą się nam ręce, drży ciało, serce łopocze w uniesieniu. Źrenice rozszerzone i błyszczące, z trudem łykamy powietrze. Czemu się tak dzieje? Z jakiego powodu na niektóre osoby tak reagujemy? Skąd ta cała burza w naszych mózgach?

Hormony miłości

Wszystkie opisane symptomy zawdzięczamy hormonom, które nazywamy neuroprzekaźnikami, odpowiedzialnymi za przekazywanie sygnałów do komórek nerwowych. Kiedy jesteśmy w normalnym, codziennym nastroju, organizm praktycznie ich nie wytwarza. W chwili, kiedy spotykamy „bratnią duszę” burza hormonalna odczuwana jest przez nas w każdej komórce ciała. I w tej samej chwili czujemy, że świat zawirował, a w brzuchu łaskoczą nas tysiące skrzydeł motyli.

Chemia miłości sprawia, że chcemy tańczyć, śpiewać, a nawet robić rzeczy, które normalnie nie robimy, a co więcej te, które nie sprawiają nam zazwyczaj przyjemności. Załóżmy, że jesteśmy leniuchami i uwielbiamy leżakowanie przed telewizorem. Stan zakochania sprawia, że chcemy spacerować przez długie godziny, a nawet biegać w euforii. Nagle wszystko się nam chce. Jesteśmy skorzy do wyrzeczeń, ulegamy wpływom partnera, spędzamy czas nawet w sposób, który był wcześniej dla nas nawet nie do pomyślenia, na przykład wybieramy się na wycieczki górskie - wcześniej najchętniej leżeliśmy tylko na plaży.

Miłość zmienia nas nie do poznania. Co więcej, widzą to wszyscy wokół. Cera staje się gładka, w oczach lśnią iskierki, uśmiechamy się cały czas, nawet podświadomie sami do siebie, otacza nas poświata. Nie chodzimy, tylko unosimy się nad ziemią. Stajemy się bardziej wyrozumiali, chętni do pomocy, skorzy do ustępstw. Wszystko nam się podoba, jesteśmy rozmowni i przyjacielscy. Nic więc dziwnego, że nasz stan widać z daleka i każdy go dostrzega. Nie potrzebujemy też dużej dawki snu. Do późnych godzin nocnych nie potrafimy zmrużyć oka, nawet jeśli zazwyczaj śpimy minimum 7 godzin. Teraz po zaledwie 5, wstajemy rześcy i wypoczęci.

Feromony miłości

Naprawdę istnieje coś takiego jak przyciągający zapach człowieka. Potwierdzili to naukowcy, którzy pierwotnie twierdzili, że feromony występują tylko u zwierząt. Faktem jest, że niektóre osoby bardziej, a niektóre mniej nas przyciągają.

Jedna kobieta/mężczyzna działa na nas jak magnes, z kolei do innych czujemy niechęć. Jednak na chwilę obecną, nie można wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Naukowcy twierdzą również, że reklamy, które głoszą, że perfumy zawierają feromony to wierutna bzdura. Każdy z nas posiada specyficzny zapach, dla pewnej grupy bardzo przyjemny. To też powoduje, że z nimi chcielibyśmy spędzać każdą wolną chwilę. Podam przykład bobasa, który pachnie dla większości kobiet piękniej niż najdroższe perfumy, ale głównie u tych, którym wyzwoliły się mocne instynkty macierzyńskie. Dla pozostałych jest obojętny, a bywa i drażniący.

Podsumujmy – chemia miłości to bardzo przyjemne uczucie i niepodobne do innych. Czujemy się najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem. Trudno porównać ten stan do euforii, ale mamy sporą dawkę adrenaliny. Jest to również moment, który pamięta się przez całe życie.

Stąd też warto pielęgnować nasze zakochanie, dbać jak o największy skarb. Bo jeśli nas coś uszczęśliwia, to trwajmy w tym stanie przez całe życie... :)

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

17 marzec 2018
22 październik 2017

Komentarze