Odkładanie momentu wejścia w dorosłość i niestabilność relacji...

01 październik 2018
Dagmara Sobczak

Coraz trudniej przychodzi nam budowanie zdrowych, silnych relacji międzyludzkich i mam tu na myśli nie tylko związki partnerskie, ale także przyjaźnie. Z czego to wynika?

Dlaczego tak trudno utrzymać nam relacje i zadbać o nie? Czy ma to jakiś związek z naszą niechęcią do dorosłości?

Dorosłość? Nie, dziękuję!

Dzisiejsi 40-latkowie, wychowani w czasach komuny, kiedy każdy miał niewiele, kiedy wyższe wykształcenie nie było oczywistością i kiedy na wszystko trzeba było sobie zapracować samemu (wręcz wywalczyć), swoje dzieci wychowują w idei „niczego im przy mnie nie zabraknie”.

I tak dzisiejsi 20-latkowie, wychowani w domach, w których nie brakowało możliwości rozwoju, edukacji, podróży, modnych ubrań, gadżetów i wszystkiego, co pozwalało im odnaleźć się w grupie i zyskać jej uznanie – dzisiaj nie radzą sobie z wejściem w dorosłość. 

Dlaczego? Dlatego, że w domach, w których teoretycznie „nie brakowało niczego”, zabrakło kilku rzeczy – czasu poświęcanego dzieciom, uwagi, cierpliwości, rozmowy, ale także nauczenia, że nie wszystko przychodzi podane na tacy. Osoby wychowane w takich domach, często nie wiedzą, czym jest niedosyt, bo zawsze do wszystkiego mieli dostęp. Byli otoczeni kontrolą i chroniło się je przed stresem, konfliktami i trudnymi przeżyciami. 

Dzisiaj niestety takie wychowanie, z pozoru dobre i szlachetne, bo chcące dla dzieci dobrze, powoduje, że te osoby nie mogą utrzymać relacji i mają nie lada kłopot z wejściem w dorosłość.

Problem z budowaniem silnych relacji

Dzisiaj część osób wchodzących w dorosłość po prostu nie wie, jak tworzyć trwałe relacje. Nie wiedzą jak radzić sobie z konfliktami, nie potrafią rozmawiać i rozwiązywać problemów. Zamiast spróbować się dogadać, zrozumieć nawzajem swoje potrzeby, reakcje, marzenia, cele – oceniamy albo odchodzimy, bo wydaje nam się, że do siebie nie pasujemy. 

Dlatego tak trudno młodym osobom nawiązać trwałe relacje przyjacielskie i miłosne. Zamiast rozwiązywać problemy, uciekają przed nimi. Zamiast budować, łatwiej im zburzyć. Zamiast spróbować coś osiągnąć swoimi siłami, czekają, aż inni zrobią coś za nich. 

To nie są jednostkowe przypadki, badania wykazują, że coraz więcej młodych osób po 20 roku życia trafia do psychoterapeutów z tym samym problemem. Z nieumiejętnością odnalezienia się w świecie dorosłych. Gdy nagle okazuje się, że na te wszystkie luksusy trzeba samemu zarobić i nic samo z nieba nie spada, wtedy w młodych ludziach pojawia się ogromny lęk – przed światem i przed ludźmi... i wtedy często jedynym rozwiązaniem jest terapia. 

Wchodzenie w dorosłość to nie jest prosta sprawa. Jakie macie rady dla młodych ludzi, którzy mają przed sobą ten etap? Jak sami sobie z tym poradziliście?

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

28 październik 2017
06 styczeń 2018

Komentarze