Jego mamusia - czy to synonim problemów?

02 luty 2018
Katarzyna Bieńkowska

Przemilczmy na razie temat tego, ile jesteście ze sobą, jak się poznaliście i kiedy zamierzacie brać ślub.... Zdradzę Wam pewną tajemnicę... Twoja przyszła teściowa się zmieni i to wcale nie w chwili, gdy powiesz „tak” w kościele.

Znasz ją już długo, prawda? Jest miła, może nie wylewna, nie przesympatyczna, ale miła. To wystarczy, by wasze stosunki można uznać za dobre. Lubisz ją i mówisz o tym głośno. Bo specjalnie dla ciebie kupiła cienie do powiek („będzie Ci w tym kolorze dobrze”), bo upiekła twoje ulubione ciasto („ostatnio tak bardzo Ci smakowało!”) albo zaproponowała Ci wspólne zakupy. Oczyma wyobraźni już widzisz mile spędzony czas z teściową przy kawce, wspólne spacery do parku, gdy już doczekacie się potomstwa i święta przy jednym stole... Przecież Wy niemal we wszystkim się zgadzacie, a jeśli nawet nie to szybko znajdujecie kompromis.... Halo, haaaalo! Tu ziemia! Ta bańka pryska szybciej niż myślisz... Prawdziwe oblicze twoja przyszła teściowa pokaże jeszcze przed ślubem. Gwarantuję ci, że jeśli dotrwasz ze swoim narzeczonym aż do dnia ślubu i się nie pozabijacie, nie będziesz rzucać pierścionkiem zaręczynowym, a on umową wynajmu sali to dacie radę przeżyć wiele! Pierwszy poważny huragan w związku nazywany jest: Teściowa. I co z tego, że przyszła skoro już teraz doprowadza Cię do szału!

Gwarantuję Ci, że większość matek nie wyobraża sobie, że jej synuś wyfrunie z gniazda. Ona toleruje wszystkie jego dziewczyny i jest dla nich miła, bo w gruncie rzeczy wie, że jemu najlepiej będzie u mamusi... Wyskoczy się poprzytulać z tobą, ale to do niej wróci. Uważa Cię za nieszkodliwą, nie pierwsza i nie ostatnia - tak myśli. Jednak w chwili, gdy na Twoim palcu znajdzie się pierścionek, a Ty nie będziesz chciała go nosić do końca życia bez towarzystwa obrączki to ona zacznie tracić grunt pod nogami... I wtedy się zacznie!

Że niby miałyście podobne spojrzenie na wiele spraw? Być może, ale przecież nie możesz iść w takiej sukience do ślubu, a buty koniecznie inne należy dobrać... Że długi welon? Głupota. Zresztą, czy na pewno możesz iść w białej sukni, przecież to symbol czystości.... Jakie wybrałaś kwiaty? Ale to nie będzie dobrze wyglądało! Pojadę jutro i zmienię w Twoim imieniu. Menu powinno być prostsze/wykwintniejsze/bardziej wegetariańskie (możesz sobie poskreślać...). Mój synuś nie lubi tego koloru (serio?! On rozróżnia zaledwie kilka i jest mu zupełnie obojętnie jakiego koloru będą serwetki!!!), więc może wybierzesz ten róż, albo najlepiej fiolet, albo czarny, w końcu tracę syna.... Zmieniłam ustawienie stolików i inaczej usadziłam Twoich gości, nie chciałam robić Ci problemu, więc zadzwoniłam do restauracji i wysłałam im nowy układ. Też zaczynasz się zastanawiać, czy to na pewno twój ślub?!

Ilustracja: Szczepan Sadurski / karykatury.com

Moja teściowa na długo przed ślubem otwarcie przyznała: po ślubie będę tylko gorsza. Dzięki, Mamo, za szczerość. Przynajmniej byłam na to gotowa!

Spokojnie, po ślubie się troszeczkę uspokoi, a za kilka lat pogodzi się ze "stratą" syna... No, w najgorszym razie za kilkanaście... albo kilkadziesiąt. Nie przejmuj się! Matki się nie wybiera, ale to Ciebie wybrał jej syn! Zawsze wygrywasz.

Średnia

4.7

Oceń mój artykuł

Zobacz także

02 październik 2017
08 czerwiec 2018

Komentarze