Czyli jak nie wpaść w ślubną pułapkę?

22 luty 2018
Dominika Zięba

Suknia ślubna to najbardziej wyjątkowa kreacja każdej kobiety – nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Co zrobić, aby nie stała się wyjątkowo… nieznośna?

Już od najmłodszych lat dziewczynki wyobrażają sobie dzień, w którym staną przed ołtarzem w długiej białej sukni, w lśniących pantofelkach i pięknym welonie na głowie. Jaki ślub, jaki mąż?! To są sprawy drugorzędne – liczy się to, że będą wyglądać jak prawdziwe księżniczki. Niektóre z nich utrzymują ten pogląd w swoim dorosłym życiu. Panny Młode dokładają wszelkich starań, aby podczas uroczystości wyglądać olśniewająco i zachwycić wszystkich gości. I prawdę mówiąc, bardzo często robią to MIMO WSZYSTKO. Chcesz być piękna, musisz cierpieć – mawiają.

Przyszłe Panny Młode notorycznie zapominają o tym, że suknia ślubna – oprócz tego, że zjawiskowa i zachwycająca – powinna być również stosunkowo wygodna. Celowo używam określenia stosunkowo, gdyż ciężko rozprawiać o komforcie mając w perspektywie spędzenie kilkunastu godzin w długiej, ciężkiej i niepraktycznej kiecce, w której problem stanowi chociażby samotna wizyta w toalecie. Dodajmy do tego poliestrową, nieprzepuszczającą powietrza podszewkę i 30 stopniowy upał. Chyba same rozumiecie, że stosowanie terminu wygoda w tym kontekście to spore nadużycie.

Skupmy się zatem na praktycznych stornach użytkowania kreacji ślubnych. Na każdą kobietę w sukni ślubnej czyha naprawdę sporo pułapek. Widzieliście kiedyś te straszne filmiki, w których Panna Młoda potyka się o dwumetrowy tren i wpada w tort weselny? Albo co gorsza – spada ze schodów, zaplątana w długi welon. Sukienka z trzaskiem pęka podczas jednej z weselnych zabaw, a biust w zbyt głębokim dekolcie zaczyna żyć własnym życiem. Prawdziwy horror!

Na co zwrócić szczególną uwagę, aby noszenie sukni ślubnej nie zagrażało Twojemu życiu i zdrowiu (przede wszystkim psychicznemu)? Poniżej znajdziecie kilka wskazówek.

Klątwa źle dobranego kroju

Krój sukni ślubnej powinno dobierać się w pierwszej kolejności do figury, a w drugiej – do predyspozycji noszącej. Ten, kto wierzy, że dopasowana suknia w stylu rybki czy syreny nie będzie ograniczała ruchów jest po prostu w błędzie. Już samo chodzenie jest mocno utrudnione, nie wspominając o wykonywaniu skomplikowanych figur na parkiecie czy tańczeniu kankana. Zjawiskowe kreacje w stylu księżniczki świetnie prezentują się w kościele, jednak na sali weselnej mogą przysporzyć sporo trudności. Każdy fason rządzi się swoimi prawami, dlatego Panny Młode powinny dobrze przemyśleć swój wybór.

Diabeł tkwi w… długości

Właściwie dopasowana długość to bardzo ważny czynnik, na który warto zwrócić szczególną uwagę podczas przymiarek. Chyba nie chcecie potknąć się o materiał i wybić sobie zębów? Panna Młoda bez jedynek to marna atrakcja... Idealna długość sukni zależy od konkretnego fasonu. Zwiewane, delikatne kreacje z jedwabiu czy szyfonu muszą lekko dotykać podłoża, natomiast masywniejsze suknie powinny kończyć się 2-3 cm nad ziemią. Pamiętajcie, aby podczas przymiarek mieć ze sobą buty (również te na zmianę). Czubek buta powinien być widoczny tylko podczas ruchu!



Szaleństwa marnej krawcowej

Sposób uszycia sukienki jest bardzo ważny. Od razu poczujesz, że coś jest nie tak. Zła forma, krzywe szwy i dziesiątki innych rzeczy, które wpływają na jakość i komfort noszenia. Dlatego tak ważna jest współpraca z krawcową w salonie, która dopasowuje sukienkę do Twojej sylwetki. Kreacja nie może być za luźna (Panny Młode nerwowo podciągające gorset to weselna zmora), ani za ciasna (materiał wrzynając się w ciało, tworzący mięciutkie bułeczki na plecach – dramat). Idealna suknia to taka, która pracuje razem z ciałem.

Tkaniny z piekła rodem

Większość ślubnych sukienek wykonana jest z syntetycznych materiałów, które słabo przepuszczają powietrze. Zwracajmy uwagę na jakość, mając na uwadze fakt, że musimy spędzić w ślubnej kreacji kilkanaście godzin. Mocno wyszywany gorset wygląda pięknie, ale koraliki mogą Cię bardzo uwierać i podrażniać delikatną skórę pod pachami. Jesteś gotowa na takie poświęcenie?

Feralne zapięcie

To chyba mój największy koszmar. Wyobrażam sobie, że schylam się i słyszę przeszywający trzask pękającego zamka, sukienka ląduje na podłodze, a ja zostaję na parkiecie w samych majtkach. Koszmar! Wybór odpowiedniego zapięcia to kolejny ważny krok do beztroskiej zabawy. Jednym z najpopularniejszych rozwiązań jest zamekpamiętajcie, aby sprawdzić, czy działa płynnie i się nie zacina. Sznurowanie jest znacznie bardziej skomplikowane, jednak opłaca się włożyć w to trochę trudu, gdyż sukienka trzyma się idealnie. Nie zapomnijcie sprawdzić sznurka! Wiele Panien Młodych stawia na subtelne guziki na plecach, które dodają uroku i delikatności. Ważne, aby guziki były dobrze przyszyte. Uwaga! Nie zapomnijcie zabrać ze sobą igły i nitki – tak na wszelki wypadek :)

Morderczy tren

Długi tren to marzenie każdej małej księżniczki. Niestety to rozwiązanie nie należy do najpraktyczniejszych. Aby po uroczystości w kościele móc właściwie funkcjonować, tren musi być dobrze podpięty. Prawdziwą sztuką jest takie umocowanie trenu, aby nie przeszkadzał w tańcu, a jednocześnie dobrze się prezentował. Jeśli szukacie czegoś mniej skomplikowanego to polecam dopinane treny z muślinu, długie welony z bogato zdobionymi koronkami lub peleryny, które są rozwiązaniem 2w1.

Mam nadzieję, że Wasze suknie ślubne nie będą sprawiać żadnych kłopotów i nie staniecie się głównymi bohaterkami filmików z cyklu ślubne wpadki :) Wiem, że każda z nas chce wyglądać pięknie w tym wyjątkowym dniu, jednak naprawdę warto choć trochę zadbać o swój komfort.

Średnia

3.9

Oceń mój artykuł

Zobacz także

20 wrzesień 2018

Komentarze