Paryż a może Nowy Jork? Jak zaplanować sesję ślubną za granicą? Wywiad z fotografką Agatą Kwiecień

09 kwiecień 2018
Karolina Kosmala

Zapierające dech zdjęcia w blasku zachodzącego słońca na Golden Gate, romantyczne ujęcia przy stoliku w paryskiej café albo nostalgiczna fotografia na tle toskańskich wzgórz. Pewnie wiele z Was marzy o takiej sesji ślubnej, ale obawa przed kosztami i wysiłkiem organizacyjnym powoduje, że nawet nie próbujecie podejmować działań w tym kierunku.

Niesłusznie! Agata Kwiecień, autorka cudownych zdjęć ślubnych, która wielokrotnie pracowała z parami także za granicą, zgodziła się opowiedzieć mi o kulisach takich sesji i udzielić kilku rad, co zrobić, żeby wszystko się udało.

fot. Agata Kwiecień


Czy pary decydują się po prostu na sesję ślubną za granicą, czy częściej odbywa się to np. przy okazji podróży poślubnej?

Agata Kwiecień: Akurat w moim przypadku sesje ślubne są zupełnie osobną wyprawą. Niemal nigdy para nie łączy sesji i podróży poślubnej, ale taka kombinacja to bardzo fajny pomysł. Czasami bywa tak, że para zostaje po zdjęciach na dłużej w danym miejscu, a ja niestety muszę wracać.

Przeglądając Twoje portfolio zauważyłam, że często przynajmniej jedna osoba z pary jest obcokrajowcem (i zgaduję, że w związku z tym dobrze zna miejsce, w którym odbywają się zdjęcia). Ale czy zdarza się też tak, że para mówić Ci: „Agata, chcemy mieć sesję ślubną w... (i tu pada nazwa miejscowości, w której nigdy ani oni, ani Ty nie byliście)” i już po przybyciu tam musicie zdecydować, gdzie zrobicie zdjęcia? Czy wtedy szukacie najpierw odpowiednich miejsc, czy idziesz na żywioł i podążasz za parą z aparatem?

Wbrew pozorom pary nie wybierają miejsc, które znają jak własną kieszeń. Oczywiście są to miejsca sentymentalne lub po prostu takie, które zawsze chcieli zobaczyć. A czasami decyzja o wyborze podejmowana jest pod wpływem impulsu i zdjęć innej pary, które widzieli na mojej stronie.

Często też podróż  odbywa się w miejsce nowe dla nas wszystkich. Są rejony, które znam już dobrze i wiem jak sprawnie się po nich poruszać. Uwielbiam też tą ekscytację, kiedy miejsce jest zupełnie nowe.

Z praktycznego punktu widzenia, poleciłabym najpierw zrobić mały wywiad o punktach w okolicy, które na pewno chcecie zobaczyć. Np. jedziecie do Wenecji. Oznaczacie sobie na mapie, że koniecznie chcecie fotografować na Placu św. Marka, w Burano i przejechać się gondolą. Macie już plan. Wasz fotograf będzie też brał pod uwagę o jakiej porze i gdzie wyruszyć ze względu na światło. A pomiędzy tymi planami najlepiej jest się zgubić. Uwierzcie mi, natkniecie się na zakątki z pozoru zwyczajne, ale na zdjęciach mogą wyglądać fenomenalnie. Czyli, podsumowując, zarys planu zawsze jest, a po drodze można pozwolić sobie na improwizację.

fot. Agata Kwiecień


To pytanie musi paść: koszty. Czego oczekujesz od pary, która prosi Cię o zrealizowanie sesji za granicą (przelot, zakwaterowanie itp.)? Jaka jest cena samej sesji?

Wiele osób może obawiać się organizacji sesji ze względu na koszt, ale wbrew pozorom podróżowanie po Europie jest często tańsze niż np. wakacyjna wyprawa nad polskie morze.

Koszt przelotu czy zakwaterowania pokrywa para. Jest kilka stron i wyszukiwarek lotów, dzięki którym można upolować bilety w świetnych cenach. Polecam np.  kayak.pl , Skyscanner, Google Flights, Momondo.
 
Wcześniej podałam przykład Wenecji, zostając przy tym miejscu mogłabym powiedzieć, że sesja może mieścić się w przedziale 1500-2500zł. Lubię konkrety, jednak zdaję sobie sprawę, że takim uogólnieniami mogę wprowadzić kogoś w błąd. Jeśli chodzi o ceny to tutaj nie zaskoczę nikogo kiedy powiem, że to wszystko będzie zależało od fotografa, kierunku Waszej podróży i tego, ile będzie ona trwała.  

Jeżeli macie fotografa, którego zdjęcia uwielbiacie, nie ma powodu żeby być nieśmiałym i zastanawiać się „co by było gdybym odważyła się na taką wyprawę”. Koniecznie napiszcie do tej osoby.

fot. Agata Kwiecień


Czy realizujesz takie zlecenie sama, czy zabierasz ze sobą jakichś pomocników?

Zdaję sobie sprawę, że druga osoba wymaga uwzględnienia w budżecie, dlatego zawsze para decyduje czy mam wyruszać sama czy z drugim fotografem. Praca w duecie ma wiele zalet i jednak najczęściej mam pomocnika.

Jak długo trwa realizacja takiej sesji? Czy przyjeżdżasz na jeden dzień i pracujecie, aż padnie „mamy to”, czy wolisz raczej pobyć z parą kilka dni i spokojnie przemyśleć sesję oraz ujęcia już na miejscu?

Tutaj wszystko uzależnione jest od przelotów. Bardzo często wyruszam na trzy dni. Przylot, małe rozeznanie okolicy, dzień zdjęciowy i powrót. Oczywiście są odstępstwa od tej reguły i wtedy mamy więcej czasu na zdjęcia. Uwielbiam swoje pary młode i takie sesje to dla nas wszystkich (tak tak, wbrew pozorom pozowanie przed obiektywem też jest wyczerpujące) nie tylko praca, ale też mała przygoda.
 
Organizując sesję dajcie sobie cały jeden dzień na zdjęcia. Dzień bez presji i pośpiechu. Jeśli obawiacie się ,czy zdążycie ze wszystkim, zarezerwujcie dwa dni. Koniecznie porozmawiajcie o tym z fotografem, będzie chciał uwzględnić w tym planie wschody/zachody słońca oraz to, czy są to miejsca turystyczne z tłumami ludzi.

fot. Agata Kwiecień


Co doradziłabyś parze, która zastanawia się nad wyborem miejsca na taką sesję?

Zastanowicie się w jakich klimatach czujecie się dobrze. Dosłownie i w przenośni. Jeśli nie znosicie zimna może lepiej zamiast Islandii wybrać Sycylię? Jeśli nie lubicie tłumów, zamiast Rzymu może zakątki Szkocji będą lepszym wyborem?
 
A jeśli od zawsze chcesz zobaczyć Londyn, albo marzysz o zdjęciach w Nowym Jorku? Czemu nie! Nigdy nie zakładajcie, że coś jest za trudne, że nie możecie czegoś zrobić bo... i tu wstawia się dziesiątki powodów. Nie wszystkie kierunki są tak samo łatwe w realizacji, to prawda,  jednak  na swojej drodze spotkałam wspaniałych ludzi, którzy nauczyli mnie, że nie warto bać się wyzwań.

Która ze zrealizowanych za granicą sesji jest Twoją ulubioną?

Szczerze mówiąc nie mam jednej sesji. To, o czym myślę najpierw, kiedy wracam do nich pamięcią, to ludzie. Para, z którą podróżowałam po Kalifornii, to nie tylko moja para młoda, oficjalnie mogę powiedzieć, że to moi przyjaciele i mam wielkie szczęście, że ich poznałam  (pozdrawiam Ewę i Mateusza!), z Anią i Bartkiem zawsze będziemy wspominać przygody w Wenecji, a po sesji Agnieszki i Michała we Florencji, pan młody wkręcił się w fotografię. Cudownie jest zobaczyć te wszystkie miejsca, ale to ma być zawsze tylko tło dla ludzi i emocji, które im towarzyszą. Kiedy fotografuję, jestem skoncentrowana na tym, aby para była na pierwszym miejscu.

fot. Agata Kwiecień

A czy któraś z sesji była szczególnie trudna do wykonania, ze względu na brak światła, pogody, inne przeciwności?

Do tej pory nie. A jeśli nie ma słońca albo pada... cóż, najwyżej zmokniemy. Trzeba radzić sobie z tym, co mamy. Jednak jak na razie szczęście mi sprzyja.

O czym jeszcze powinni pamiętać Państwo Młodzi przygotowując się do zagranicznej sesji ślubnej?

O dobrym humorze. Nie przejmuj się, czy pobrudzi się suknia, albo czy silny wiatr potarga włosy. Pada deszcz? Powstaną zmysłowe i pełne emocji zdjęcia w deszczu. Jest bardzo gorąco? To idealna wymówka, żeby zajadać się lodami. A zupełnie poważnie, nic, absolutnie nic, nie jest ci potrzebne do zdjęć, oprócz tej osoby obok. Jeśli czujesz się spięta przed sesją, nie martw się, fotograf na pewno pomoże ci i udzieli wskazówek. Jeśli para mnie wybiera to wie, że  nie zobaczy tzw. ustawianych i upozowanych zdjęć, ale pełne emocji zdjęcia ludzi, którzy się kochają. Nie zapomnij tylko o dowodzie lub paszporcie i możesz ruszać.

fot. Agata Kwiecień

Na pewno po przeczytaniu tego wywiadu (i obejrzeniu zdjęć!) niejedna para zapragnie mieć podobne. Ile czasu przed ślubem powinni się do Ciebie zgłosić, żebyś znalazła miejsce w kalendarzu?

Trzeba wziąć pod uwagę, że jeśli chcecie wyruszać na zdjęcia w sezonie ślubnym (mniej więcej od kwietnia do końca października), musicie zorganizować na to czas w tygodniu. Najprawdopodobniej fotograf będzie miał zajęte weekendy. Najczęściej dwa miesiące przed sesją mamy już wszystko zaplanowane, ale spontaniczne wyprawy w stylu „lecimy za tydzień” też się zdarzają. Wszystko to kwestia wspólnego dogrania terminarzy. Niekiedy pojawiają się świetne okazje zakupu biletów i trzeba podejmować decyzję szybko. Dzwońcie wtedy do fotografa i klikajcie na rezerwacje, bo takie oferty znikają zazwyczaj po jednym dniu.

Agato, dziękuję za odpowiedź na moje pytania!

Mam nadzieję, że ten wywiad przekona Was, że sesja ślubna Waszych marzeń jest w zasięgu możliwości. To gdzie się wybierzecie? :)

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

25 październik 2018
23 listopad 2017

Komentarze