Co zrobić, kiedy rodzice zbyt mocno wpływają na nasz związek?

10 maj 2019
Anna Boenish

Rodzice to zazwyczaj nieodłączny element naszego życia. To oni nas wychowują, wspierają, kreują nasze poglądy i pokazują świat. Nie ma nic złego w przyjmowaniu pomocy od innych, szczególnie tych bardziej doświadczonych.

Z czasem jednak, co jest zupełnie naturalne, usamodzielniamy się. Chcemy podejmować własne decyzje, być niezależni, często nie zgadzamy się w różnych kwestiach z naszymi bliskimi. Po młodzieńczym buncie dochodzimy do momentu, w którym stabilizuje się nasz światopogląd i stajemy prawdziwie na nogi. Często chwilę później znajdujemy partnera i planujemy wspólne życie. Wyprowadzamy się z rodzinnego gwiazda, tworzymy własne rodziny, o które dbamy. Tak to powinno wyglądać, ale zdarzają się sytuacje, w których te relacje nie są aż tak proste.

Co kiedy rodzice nie akceptują naszego partnera lub zbyt bardzo angażują się w nasze życie prywatne? Gdzie postawić granice, jak to zrobić i jak bezboleśnie przejść przez te zmiany?

Postaw granice

Stawianie granic w relacjach to, wydaje mi się, najważniejszy punkt programu. Możemy, samodzielnie albo wspólnie z partnerem, zastanowić się, gdzie je wytyczymy i jak mocno mogą być one naciągnięte w jedną lub w drugą stronę.

Przyjęcie domowego obiadu, ugotowanego z myślą o nas, porady czy zwrócenie uwagi na dany problem możemy (ale nie musimy!) zaakceptować. Jeśli nie wiecie gdzie dokładnie są wasze granice, warto zwrócić uwagę na to, w jakich sytuacjach czujecie się niekomfortowo. Może niezapowiedziane wizyty są zbyt krępujące? Może codzienne rozmowy telefoniczne i wycieczki do domu przy każdej okazji, denerwują partnera? Może rozmowy na prywatne i intymne sprawy nie są tym, w czym czujecie się okej, a jeszcze bardziej nie okej, jest wysłuchiwanie złotych rad, o które nie prosiliście?

Każdy z nas ma swój punkt, którego nie chcemy przekraczać. Dobrze jest go ustalić i wytłumaczyć rodzinie, że teraz jesteście już dorośli. Dziękujemy za troskę i chętnie przyjmiemy pomoc, ale tylko jeśli o nią poprosimy. Macie w planach założyć własną rodzinę (albo już to zrobiliście) i często potrzeba uświadomienia, że nie jesteście już dziećmi, które należy ratować z opresji.

Bądź wyrozumiały, ale stanowczy

Większość ludzi na tej ziemi (o ile nie wszyscy) posługuje się schematami, utartymi w głowach. Często manipulujemy ludźmi – przecież ile razy pytamy, czy koleżanka ma może w domu jakąś otwartą butelkę wina, zamiast powiedzieć wprost, że chcemy się napić. To wszystko to nasze sposoby na komunikacje i nic w tym złego.

Nic w tym złego, dopóki nie wywołujemy w drugiej osobie poczucia winy i negatywnych emocji. Często te zachowania (nadmierne kontrolowanie, manipulacja, próba ochrony dziecka i sprawienie, żeby poczuło się bezradne) są ukrytymi komunikatami, które wypowiadane są w dosyć niefortunny sposób. Dobrze jest na ten temat po prostu porozmawiać. Powiedzieć o swoich emocjach, uczuciach, lękach, które w nas wywołują dane sytuacje. Przedstawić sprawę jasno – nie chcę żebyś zachowywał się w taki sposób, bo czuje wtedy strach czy lęk. Zapewnić, że wasza miłość do nich nie jest zagrożona, ale jako dorosłe osoby nie życzycie sobie tak dużej ingerencji w wasze sprawy codziennie.

Szczerość i spokojny dialog może zdziałać cuda, nawet jeśli na to nie wygląda. Warto zacząć właśnie od tego a później tylko pilnować, czy te granice się gdzieś nie rozmywają. Myślę, że nasi rodzice często nie robią tego świadomie, a może rozmowa o tym pozwoli im zauważyć gdzie oni mogliby popracować nad sobą?

Ten temat jest bardzo rozległy a wiem, że każda relacja jest inna i nie ma złotej, uniwersalnej rady na wszystkie związane z tym problemy. Chcę tylko podkreślić, że ważna jest komunikacja i informowanie o swoich uczuciach, niezależnie od tego na jakim stopniu zażyłości jesteście z rodziną.

Szukajcie odpowiedniej drogi, próbujcie i dyskutujcie na ten temat, w swoich głowach czy wspólnie, a na pewno z czasem dojdziecie do perfekcyjnego rozwiązania. A przynajmniej takiego, które was zadowoli.

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

26 kwiecień 2018

Komentarze