Czy na wyprzedażach można upolować kreację ślubną?

25 maj 2020
Martyna Wróblewska

Okres wyprzedaży… Któż go nie lubi? Kto nie czeka na okazje, czerwone metki i nie lubi triumfować przy kasie z sukienką o 70% tańszą?

Kiedyś nazywałam siebie łowcą okazji. Mając więcej czasu, chodziłam do centrum handlowego, robiłam rozpoznanie co, gdzie i za ile. W okresie SALE czyhałam na najlepsze rabaty i robiłam zakupy po najkorzystniejszych cenach.

Kobiety vs wyprzedaże

Umówmy się, zakupy to w większości przypadków domena kobiet. To one czerpią z nich większą satysfakcję i zwyczajnie to lubią. Na przykładzie swojego mężczyzny mogę Wam powiedzieć, że nie przepada za wizytami w galerii. Potrzebuje spodni, idzie do sklepu i z reguły już pierwsza para w pierwszym sklepie leży idealnie.

Dlaczego ja nie robię zakupów w tak ekspresowym tempie tylko przechadzam się po całej galerii, żeby sprawdzić czy w innym sklepie nie ma lepszego modelu w lepszej cenie, chcąc mieć w głowie komfort, że sprawdziłam i nic nie przeoczyłam. Z tego co się zorientowałam, większość kobiet postępuje podobnie, więc trochę mi raźniej.

Niemniej jednak ślub i wesele to duży wydatek. Gdzie się da, chcemy ciąć koszta. Przy organizacji własnej uroczystości myśleliśmy co możemy kupić w niższej cenie. Wiadomo, że takie rzeczy jak sala, DJ, fotograf, dekoratorka, suknia to raczej większe wydatki, które są nie do ruszenia, ewentualnie do niewielkiej negocjacji, ale np. dodatki do stylizacji czy suknia na przebranie lub poprawiny?

Zobaczcie co udało nam się upolować do naszych stylizacji ślubnych na wyprzedażach.

Srebrne szpilki na ślub

Pamiętam jak po Dniu Babci, wracając od niej, stwierdziłam, że wstąpię do pobliskiej galerii handlowej by zwrócić jedną rzecz i zrobić drobne zakupy w drogerii. Chciałam to zrobić szybko i sprawnie, bo byłam zmęczona po całym dniu. Oczywiście moja natura nie pozwoliła mi na wypełnienie tylko tych dwóch punktów z listy, którą stworzyłam w głowie…

Przechodząc obok popularnej sieciówki, jakiś wewnętrzny głos mówił mi: wejdź! Ja, posłuszna swojemu wnętrzu, przekroczyłam próg sklepu i zaczęłam rozglądać się po nim. Mimo, że był to już 21 stycznia czyli końcówka wyprzedaży, dojrzałam półkę z przecenionymi butami. Podeszłam do niej i między czarnymi masywnymi sztybletami a sportowymi butami, moim oczom ukazały się jedne jedyne srebrne szpilki.

Moje oko ma zdolność oceniać zwykle jaki to rozmiar i również w tym momencie tak było, oko podpowiadało, że to 38 czyli mój rozmiar. Jednak szpilki zdarza się, że noszę 37, więc miałam lekkie obawy. Szybko chwyciłam buty do ręki, cena zdecydowanie zachęcała, bo odliczono od pierwotnej 67% i skierowałam się w kierunku przymierzalni. Muszę wspomnieć, że założyłam sobie, że w dniu ślubu zdecyduje się na złote dodatki, w tym buty, ewentualnie chciałam by były w kolorze beżowym, jednak to srebro tak mnie ujęło, że dałam im szansę.

Buty leżały jak ulał, zastanawiałam się długo, ale wróciły ze mną do domu. Gdy tylko zaczęły się wyprzedaże szukałam butów w takich sklepach jak Ryłko czy Wojas, ale w większości przeceniono kolekcję jesienno-zimową, toteż szpilek było niewiele, a te dostępne niestety nie przypadły mi do gustu. Ze sklepu, w którym kupiłam srebrne szpilki mam już kilka innych par butów i jestem bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że kupione obuwie zda egzamin w dniu ślubu! :)

Wiszące kolczyki

Mając pewnego dnia przerwę na lunch w pracy, robiłam wycieczkę po internetowych sklepach, wiedząc, że czas przecen wszedł w ostatni etap. Znalazłam się na stronie Reserved i przypomniało mi się, że mają w ofercie również biżuterię. Muszę się przyznać, że nie jestem fanką tej kategorii. Mam dosłownie kilka par kolczyków i dwa naszyjniki, o których i tak w większość dni w roku zapominam. Otworzyłam jednak zakładkę z mieniącymi się dodatkami i zrobiłam rozpoznanie.

Nagle dostrzegłam przepiękne kolczyki. Takie jakie malowały mi się w głowie, myśląc o stylizacji ślubnej. Domyślam się, że większość kobiet stawia na biżuterię z Apartu, Kruka i innych popularnych sklepów biżuteryjnych, więc moje rozmyślania mogą dziwić, ale skoro spełniały moje wszystkie kryteria, dodałam je do koszyka. Chcąc jednak dopełnić wszystkich formalności, okazało się, że ktoś był szybszy i kolczyki zostały wykupione. Byłam bardzo zła!

Ustawiłam jednak od razu powiadomienie, które miało przyjść na moją skrzynkę mailową w momencie gdy kolczyki znów się pojawią. Wiedziałam, że raczej to nie nastąpi, jednak codziennie w wolnym czasie odświeżałam pocztę. I takmpo kilku dniach powiadomienie przyszło, kolczyki kupiłam, odebrałam, odłożyłam do szkatułki i czekają na nasz czerwcowy dzień.

Mam nadzieję, że dotrwają i nic się z nimi nie stanie ze względu na wykorzystanie tańszych materiałów do ich wyprodukowania :)

Sukienka na poprawiny

W początkowych etapach nie myślałam o niej wcale. Nie mamy nawet poprawin w miejscu wesela, ale w międzyczasie stwierdziliśmy z rodziną, że zaprosimy kilkanaście osób na spotkanie w ogrodzie (jeśli będzie pogoda). Sukienka byłaby więc mile widziana. Nie miałam na nią pomysłu, tymbardziej, że nie miałam mieć jej wcale.

Przeglądałam popularne sklepy internetowe, ale i sklepy stacjonarne. Z racji tego, że nasz ślub zbliża się wielkimi krokami, naturalne jest, że mam polubione liczne profile na Facebooku o tej tematyce – fotografowie, dekoratorki, salony sukien, itp. Pewnego dnia wyświetliło mi się zdjęcie pewnego fotografa, na którym była moja znajoma. Zdjęcia prezentowało Parę Młodą z gośćmi, którzy trzymali w rękach popularne zimne ognie. Pan i Pani Młoda byli jednak na pierwszym planie i byli ujęci tylko do klatek piersiowych. Od razu zwróciłam uwagę na sukienkę znajomej!

Była piękna, na ramiączkach z koronkową górą, ale nie wiedziałam jak wygląda w dalszej części. Czułam jednak, że jest wspaniała. Przejrzałam wszystkie sklepy, wpisywałam w gogle słowa klucz i nic! Nie poradziłam sobie sama więc czym prędzej napisałam do koleżanki w celu ustalenia co to za kreacja i przede wszystkim skąd. Dostałam zdjęcia sukienki w pełni – tak jak przypuszczałam była idealna, co ważne została kupiona w popularnej sieciówce (H&M), bo była sukienką na przebranie.

Okazało się jednak, że jest wyprzedana. I znów – ustawiłam powiadomienie i czekałam. Tym razem cisza. Jeden, drugi, trzeci tydzień. Napisałam więc do znajomej czy czasem nie chce sprzedać swojej, postura podobna więc w razie co byłam pewna, że sukienka by pasowała. Informacja była pozytywna, sukienka właśnie miała trafić na portal ze sprzedażą. Od razu zdeklarowałam chęć przymiarki, pojechałam i kupiłam za połowę ceny sklepowej! :) 

To nie był standardowy łup wyprzedażowy, ale tak też się da! :) 

Granatowy smoking

Żebym ja tak szybko poradziła sobie z kreacją ślubną, jak mój narzeczony… Od początku planowaliśmy, że za garniturem rozejrzymy się w okresie wyprzedaży w takich sklepach jak Vistula czy Bytom. Mój partner często kupuje tam ciuchy, więc jest do tych sieciówek przekonany. Wybraliśmy się do galerii w czwórkę – ja, narzeczony, mama i tata, ponieważ my kobiety chciałyśmy pomóc wystylizować męską część wycieczki.

Najpierw Bytom – nic ciekawego, brak odpowiedniego koloru wybranego fasonu, więc udaliśmy się do drugiego z typowanych sklepów. Zarówno narzeczony jak i tata od razu mieli swoje typy – interesujące ich rozmiary były dostępne od ręki. Panie ekspedientki były bardzo pomocne. W przymierzalni odbył się pokaz mody i już po chwili każdy z Panów miał wybraną kreację.

Ubrali się od stóp do głów i nie dość, że wszystkie rzeczy były z czerwoną metką, to jeszcze obowiązywała promocja - "3 sztuka -30%". Wszystko leżało jak ulał, jedynie spodnie zostawiliśmy do skrócenia, ale po 3 dniach były już do odbioru. Smoking mojego narzeczonego w kolorze grantowym kosztował połowę taniej, garnitur taty 60% mniej od ceny regularnej, dodatkowo koszula z rabatem.

Każdy był bardzo zadowolony i zazdroszczę mężczyznom, że mają zawsze tyle klasycznych rzeczy do wyboru, podczas kiedy my kobiety często chodzimy od salonu do salonu i nic nie wpada nam w oko.

Jak widzicie przy odrobinie czujności jesteście w stanie upolować rzeczy niezbędne do ślubnych stylizacji w bardzo przyzwoitych cenach. Wystarczy poświęcić trochę czasu w galerii handlowej lub pobuszować po Internecie. Często czekają tam duże okazje, przy odrobinie szczęścia na pewno uda Wam się z nich skorzystać.

Ja z naszych zakupów jestem bardzo zadowolona. Trzymam kciuki z Was, powodzenia! A może już coś upolowaliście? Dajcie znać! :) 

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

26 kwiecień 2019
07 sierpień 2019

Komentarze