Jak ją zwalczyć?

07 luty 2018
Magdalena Magdziarz

Ze stresem związanym z obecnością kamer zazwyczaj gorzej radzą sobie panowie. Mają obawy, że źle się prezentują, że oczekuje się od nich konkretnych zachować. Panie z kolei obawiają się zwykle o swój wygląd, nerwowo poprawiają suknię, czy fryzurę, by dobrze wypaść w obiektywie. Tymczasem okazuje się, że każdy wygląda dobrze na filmie, ale potrzebnych jest kilka elementów.

Zaufanie na pierwszym miejscu

Najważniejsze to odpowiedni wybór kamerzysty. Nie decydujcie się na pierwszego lepszego usługodawcę. Ważne jest nie tylko ciekawe portfolio, ale i osobowość. Pamiętajcie, ze z tą osobą spędzicie najważniejszy dzień w Waszym życiu, będzie ciągle gdzieś blisko, dlatego powinny pojawić się pozytywne wibracje między Wami. Z reguły w tej branży pracują naprawdę sympatyczni ludzie, uśmiechnięci i pełni pasji. Zdarzają się jednak wyjątki... Sama byłam świadkiem filmowej klapy. Co to za fachowiec, który Waszą przysięgę nagra z perspektywny... pleców? Albo ustawi na całe wesele kamerę na statywie i "hulaj dusza piekła nie ma"? Zatem pytajcie, dociekajcie a dopiero potem spisujcie umowę. Najlepiej osobiście, przy dobrej kawie - wtedy puszają lody.

Pewność siebie

Absolutnie zgadzam się z tezą, że dobry wygląd zwiększa samoocenę. Stąd taki popyt na wszelkie usługi z branży beauty przed ślubem. Panowie, myślicie, że Was to nie dotyczy? Mylicie się. Często na prośbę partnerek wykonuję korektę skóry Pana Młodego. Kamuflowanie wyprysków, czy śladów po nieprzespanej nocy, delikatne matowienie cery - naprawdę, nikt nie zorientuje się, że pomogła Wam wizażystka, a twarz świetnie zaprezentuje się przed obiektywem. Nie kombinujcie nic w dniu ślubu, wykonajcie pielęgnacyjną rutynę tak jak każdego dnia, zrelaksujcie się i odrzućcie na bok złe emocje. Co do Pań to chyba nie muszę przypominać, że bez próbnego makijażu ani rusz? 

Relax, take it easy

Łatwo mówić: nie stresuj się. Jednak to klucz do sukcesu. Wiem, że jest tyle emocji, obaw przed tym, czy wszystko będzie jak w marzeniach, ale to ma być najszczęśliwszy dzień Waszego życia. Myśląc o tym, czy goście zajmą odpowiednie miejsca, czy kucharka nie przesoli rosołu i czy wujek Kazio nie wypije za dużo, nie zmienicie kolei rzeczy, a zepsujcie sobie tylko nastrój. Skupcie się na sobie, na tej radości. Nadajcie sens tym długim przygotowaniom, cieszcie się chwilą. Wieczór poprzedzający ślub warto spędzić na leniuchowaniu. Może masaż albo odmóżdżający film? Ja wybrałam to drugie i nie żałuję. Noc przespałam spokojnie, a rano miałam wolny umysł i z gotowością mogłam rzucić się w wir przygotowań.

A Wy stresujecie się obecnością kamer? Pamiętajcie, że kamerzysta to profesjonalista. Nie będzie Was nękał i ganił za złą minę, czy świecące czoło. Wydobędzie to co najlepsze z nagrań i skonsultuje z Wami efekt finalny. Liczę, że teraz nie macie już żadnych obaw :)

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

29 styczeń 2019

Komentarze