Rzut pierścionkiem w narzeczonego jako nowa dyscyplina sportu, czyli kilka słów o wątpliwościach

06 listopad 2017
Dominika Zięba

Było tak cudownie, on taki romantyczny, czerwone róże… Wino zaszumiało mi w głowie, zachód słońca, mówił jak bardzo mnie kocha i pragnie spędzić ze mną resztę życia. I ten pierścionek z brylantem wyciągnął, śliczny i drogi. I tak poprosił pięknie o moją rękę, że od razu powiedziałam TAK, bo co miałabym innego zrobić.

Tak się zaczyna większość ślubnych historii. Później długie przygotowania, planowanie idealnego ślubu, wymarzona suknia, kwiaty, dekoracje, pierdoły, a dalej to już tylko ślub, wesele i żyli długo i szczęśliwie. Bajkowy scenariusz. Niestety, życie często płata różne figle.



Dziewczyny, co robić? Jesteśmy razem 2 lata. Bardzo kocham swojego narzeczonego. Pół roku po zaręczynach poczułam, że coś się we mnie zmieniło. Zastanawiam się czy jest to człowiek, z którym chcę spędzić resztę życia. Tyle nas różni. Mam wrażenie, że duszę się w tym związku. Czy powinnam zerwać zaręczyny? Pytanie, które spada jak grom z jasnego nieba. Przewrotne myśli i pokusa, aby rzucić wszystko i zacząć od nowa zakłócają idealny scenariusz. Komedia romantyczna może w mgnieniu oka zamienić się w dramat.

Zaręczyny zawsze były dla mnie poważną sprawą. Dlatego tak bardzo dziwiło mnie, kiedy pary w moim otoczeniu podejmowały tą ważną decyzję pod wpływem chwili, chyba tylko po to, aby za pośrednictwem portali społecznościowych wypuścić w świat komunikat o istotnym wydarzeniu z życia (oczywiście okraszonym wymownym zdjęciem pierścionka w płatkach róż). Takie zaręczyny nie determinowały podjęcia żadnych dalszych czynności około ślubnych – fakt zaistniał, życie toczy się dalej bez większych zmian, pierścionek rzucony w przypływie emocji w narzeczonego ląduje z hukiem na podłodze, a potem w lombardzie. Status związku zmieniony, nie było tematu. Znacie to na pewno.

Dziecinada. Zerwane zaręczyny to zdecydowanie większy kaliber. Mogłabym napisać, że skoro słowo się rzekło, to wypada go dotrzymać. Mogłabym przekonywać, że rozsądni ludzi wiedzą czego chcą i  twardo stąpają po ziemi. Mogłabym również (jak na wielu ślubnych forach internetowych) hejtować niezdecydowane baby, które pochopnie podejmują decyzję, zaślepione blaskiem brylantowego pierścionka. Gdybyśmy rozmawiali o zerwanej transakcji czy nieudanych interesach to mogłabym – jednak w miłości i w relacjach z drugim człowiek nic nie jest takie proste i oczywiste.

Masz wątpliwości? To dobrze.

Zaskoczona? Przekonywanie, że powinnaś wyzbyć się wszelkich obaw i ślepo dążyć do celu jest po prostu głupie. Uważam, że wątpliwości są dobre, ponieważ pozwalają nam analizować własne życie i  podejmować przemyślane decyzje. Długoletnie związki mają to do siebie, że temat zaręczyn gdzieś tam ,,wisi w powietrzu’’ i mniej lub bardziej subtelne symptomy zwiastują nadejście tego momentu. To najwyższa pora, aby zastanowić się czy ślub to właściwa droga. Pary, które znają się krótko lub takie, które nigdy otwarcie i konkretnie nie rozmawiały o ślubnych planach mają trochę gorzej. Zaskoczona kobieta nie myśli racjonalnie i rzeczowo – niczym uczennica wyciągnięta pod tablicę do odpowiedzi, która nie zdążyła zgłosić nieprzygotowania. Niesiona falą euforii i początkowej ekscytacji, po kilku dniach zalicza bolesne lądowanie w zderzeniu z wątpliwościami. Ta historia może mieć dwa zakończenia. Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o tym gorszym, czyli o zerwanych zaręczynach.

Ślubu nie będzie. Kaśka uciekła

Historia rodem z filmu Kogel-mogel, kiedy przyszła Panna Młoda buntując się przeciwko zaaranżowanemu przez rodziców małżeństwu ucieka, aby rozpocząć studia, to w dzisiejszych czasach ekstremalna rzadkość. Same decydujemy o swoim losie, jesteśmy niezależne i ciężko nam coś narzucić (przynajmniej tak twierdzi większość kobiet). Mimo to, Panny Młode nadal uciekają sprzed ołtarza, tylko z nieco innych powodów. Jak to się dzieje, że pierścionek zaręczynowy, który w założeniu ma być wstępem do uroczystego zwieńczenia związku dwojga ludzi, staje się katalizatorem głębokich przemyśleń, których rezultat często bywa opłakany?

Teoria reaktancji

Ta psychologiczna teoria zakłada, że wszelkie formy ograniczenia swobody działania i możliwości (jakby nie patrzeć możemy tutaj podpiąć małżeństwo) prowadzą do oporu (wątpliwości narzeczeńskich). Według mnie jest to dobry trop, który pomoże zrozumieć, dlaczego nawet najbardziej udane związki rozpadają się na tym etapie. W wielu przypadkach ciężko się z tym pogodzić – było tak cudownie, świetnie się dogadywaliśmy, mieliśmy wspólne plany i marzenia – skąd te wątpliwości i zmiany, które w nas zaszły? Nie wierzę, że miłość nagle się kończy. To wszystko przez przewrotną ludzka naturę. Nagle droga, którą chcieliśmy podążać wydaje się być mało atrakcyjna, a alternatywy niezwykle kuszące. Druga połówka nie spełnia oczekiwań, a jako ,,źródło’’ ograniczenia wolności pada ofiarą irracjonalnych ataków. Jeśli coraz częściej nucisz pod nosem przebój Kasi Klich Zamienię ciebie na lepszy model – to wiedz, że coś się dzieje. Przekora, która w dzieciństwie sprowadzała się do przysłowiowego odmrożenia sobie uszu na złość babci, dopada nas również w dorosłym życiu.

Presja to Twój największy wróg

Nie ma chyba nic gorszego, niż wątpliwości, które odrzucamy tylko dlatego, żeby zadowolić otoczenie. Rodziców, którzy oczyma wyobraźni widzą swoja ukochaną córeczkę w białej sukni. Partnera, który nie wyobraża sobie dalszego wspólnego życia bez ślubu. Znajomych, którzy dziwią się, dlaczego tak długo z tym zwlekacie. Presja społeczna też robi swoje – niby staropanieństwo to relikt przeszłości, jednak ciężko w zupełności odciąć się od postrzegania świata przez pryzmat pewnych stereotypów. Nie musisz brać ślubu tylko dlatego, że wszyscy tego oczekują. Takie historie rzadko dobrze się kończą. Daj sobie czas, skup się na własnych odczuciach i emocjach, a jeśli trzeba, rzuć wszystko w cholerę i jedź w Bieszczady!

Jeśli w głębi serca człowiek nie zrozumie, że ślub to wisienka na torcie wspólnego życia, a nie kajdany, które ograniczają wolność, to nigdy nie pozbędzie się wątpliwości. Praca nad związkiem to strasznie trudne i wymagające zadanie, które trwa przez całe życie. Jednak jeśli pewne kwestie zostaną zaniedbane już na samym początku, nie znikną samoistnie pod wpływem czasu.

Narzeczeństwo to ważny i potrzebny etap, który pozwala zweryfikować swoje oczekiwania i plany na przyszłość. Pod warunkiem, że się ze sobą ROZMAWIA i rozwiązuje problemy. Dobrze wykorzystajcie ten czas :)

Średnia

4.9

Oceń mój artykuł

Zobacz także

30 lipiec 2018
11 grudzień 2017

Komentarze