I ślubuję Ci miłość, wierność...

27 lipiec 2019
Anna Boenish

Chyba każdy z nas potrafi wyrecytować przysięgę ślubną. I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską... czy Świadomy praw i obowiązków...

Wydaję mi się, że słyszeliśmy to już tak wiele razy, że nawet zbyt mocno nie skupiamy się na prawdziwym znaczeniu tych słów. Tak się mówi, tak jest, to logiczne, że my – razem – już na zawsze, mimo wszystko. Powtarzamy bez zastanowienia, mimowolnie przypominając sobie wszystkie filmy i śluby na których byliśmy. Oczywiście, przysięgi te są piękne, uroczyste i nie mam wątpliwości, że to wielkie zobowiązanie wypowiadać te słowa do swojego narzeczonego, narzeczonej. 

W trakcie przygotowań ślubnych myślimy o jedzeniu, makijażu, sali weselnej. Wydaje mi się, że pomysł własnej przysięgi małżeńskiej rzadko pojawia się w głowach narzeczeństwa. Kojarzy nam się to bardziej z amerykańskimi romansami i mocno odbiega od rzeczywistości. Okazuje się, że nawet u nas jest możliwość wypowiedzenia swojej przysięgi! Co prawda, musimy obowiązkowo wypowiedzieć standardową formułę, ale co później dodamy, zostaje w naszej kwestii. Wystarczy porozmawiać na ten temat z duchownym czy urzędnikiem i ustalić szczegóły.

Ale nie o kwestiach formalnych dzisiaj chciałam. Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami propozycjami, może zainspirować do tego, że nawet jeśli nie jesteście mistrzami pióra, w życiu nie napisaliście tekstu i nie macie nawet pojęcia od czego zacząć, próba napisania takiej krótkiej przemowy może być bardzo pozytywnym doświadczeniem. Nawet jeśli finalnie nie zdecydujecie się jej wykorzystać, nie zaszkodzi spróbować, a może nawet pomóc w zbudowaniu silniejszej relacji!

Własna przysięga ślubna – ale właściwie po co?

Można dyskutować, czy ten pomysł ma w ogóle jakiś sens. Przecież standardowa przysięga zawiera w sobie wszystko, co jest odpowiednie do sytuacji. Nie musimy dodatkowo eksponować naszej miłości i zaangażowania przed gośćmi. Przecież wiemy, co do siebie czujemy, co chcemy sobie obiecać.

Czy jesteście pewni, że wiecie? Często wydaje nam się, że druga osoba automatycznie odczuwa nasze emocje. Wie o naszych uczuciach. Zna nasze myśli. Może sami macie problem, żeby w ogóle ubrać te myśli i uczucia w słowa? To zupełnie normalne.

O takich sprawach, na co dzień się nie myśli, nie kombinuje. Po prostu się je czuje i to wystarcza. Ale raz na jakiś czas (a ślub jest do tego chyba najlepszą okazją) warto przełożyć nasze odczucia na słowa. Uporządkować sprawy, myśli. Wyrazić, dać znać drugiej osobie w jaki sposób ją kochamy. W końcu dla jednych utrzymywanie domu i weekendowe randki to maksymalny poziom okazywania miłości, a dla innych będzie to przytulanie i buziak przed snem co noc.

Przy okazji możecie poznać swoje języki miłości, a one na pewno pozwolą zrozumieć i pogłębić poziom relacji, dlatego - długopisy w dłoń! 

Ale że tak przy wszystkich?

Samo przygotowanie takiego tekstu nie oznacza dzielenie się nim z innymi. Jeśli nie macie na to ochoty, wstydzicie się lub nie chcecie tego robić z jakichkolwiek innych powodów, nie musicie jej wygłaszać w trakcie ceremonii.

Czy to oznacza, że nie warto jej ułożyć? Absolutnie! Jak najbardziej warto, z powodu który opisałam powyżej, ale jest jeszcze jedna ważna sprawa – jeśli nie przy publiczności, to może w samotności?

Dzień przed ślubem jest na pewno mocno stresujący, biorąc pod uwagę dopinanie spraw na ostatni guzik. Zamieszanie, ostatnie przygotowania, nieoczekiwane odwołanie przyjazdu (!). Wprowadza to nerwową atmosferę, przez co poranek ślubny może nie być tym spokojnym i pełnym radości.  Nawet w trakcie tego całego harmidru, którego nie zawsze da się uniknąć, można zrobić coś dla siebie. Przygotować się dobrze do ślubowania. Znaleźć chwilę, nawet 10 minut, usiąść, zaparzyć kawę i przeczytać sobie nawzajem przysięgi. Wylać w nich swoje emocje, prośby, zaangażowanie.

Takie deklaracje są mocno intymne, więc wypowiedzenie ich sobie w oczy będzie magiczną chwilą, którą na pewno zapamiętacie. Kolejnego dnia wystarczy przypomnieć sobie to wszystko, co nawzajem usłyszeliście i puścić oko do małżonka, które będzie sygnalizować, pamiętam.

Jak napisać własną przysięgę?

Ja nie piszę, ja nie umiem, jak to ubrać w słowa, nie ma sensu, brzydko brzmi, głupie. Ah, te wymówki!

Nie każdy z nas urodził się poetą, nie ma w tym nic złego. Pisanie przemowy na tak ważny dzień jest okropnie stresujące i co wymyślimy to od razu skreślamy, ganiąc się w myślach. Nic nie pasuje, nic nie jest wystarczająco dobre. To zupełnie okej. Tak naprawdę nie ma ogromnego znaczenia czy będzie to pięknie skonstruowany wiersz czy nakreślone kilka słów. Najważniejsze jest, żeby przelać emocje i wyrazić swoje uczucia do drugiej osoby w taki sposób, jaki robimy to na co dzień.

Może zamiast pięknych rymów, bardziej nada się: „Lubię robić Ci śniadanie do łóżka i chcę to robić już zawsze”. Jeśli tylko będzie wypływać z serca, opisywać waszą relacje, sprawi uśmiech na twarzy drugiego człowieka – to znaczy, że jest najlepsza, jaka tylko może być. Jeśli nie macie takiego charakteru nie trudźcie się trudnymi formami, szukaniem rymów czy liczeniem sylab. Nie silcie się na wyszukane słownictwo, archaizmy, cytaty z dawnych romansów.

Proste, ale szczere słowa, które ukażą wasze oddanie będą na pewno na długo zapamiętane. 

A Wy myśleliście kiedyś o tym, żeby napisać własną przysięgę ślubną? Podoba Wam się taki pomysł? :)

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

Komentarze