Podążaj za marzeniami- wywiad z Jolantą Kołdys

09 styczeń 2018
Magdalena Magdziarz

Jolanta Kołdys - wielokrotna laureatka i finalistka mistrzostw w makijażu profesjonalnym. Mistrzyni Polski 2016 w makijażu profesjonalnym, finalistka Mistrzostw Świata Dusseldorf 2017 – piąte miejsce. Założyciel i dyrektor  nowoczesnej szkoły AKADEMIA WIZAŻU i STYLIZACJI MAKE Up ART. Swoją miłością do makijażu zaraża swoich uczniów podczas licznych szkoleń. Kobieta pełna pasji!

Pani Jolanto, miło mi, że zgodziła się Pani na tę rozmowę. Takie kobiety, jak Pani inspirują mnie w życiu zawodowym. Patrząc na te liczne osiągnięcia, wierzę że i ja kiedyś tak się rozwinę. Proszę powiedzieć, jak narodziła się ta pasja?

Będąc dzieckiem uwielbiałam malować, wycinać, wszelkie zabawy manualne to najlepsza rozrywka. W szkole średniej malowałam obrazki na szkle, otrzymane  pieniądze przeznaczałam na wycieczki szkolne. W 1995 roku miałam już za sobą pierwsze szkolenie z makijażu w firmie Oriflame  i bawiłam się w robienie makijaży. Do ponownego odkrycia „pasji’ zmusiło mnie życie. Pracowałam w szkole, po reformie oświaty w 2000r, pracując jeszcze przez kolejne 6 lat, mając umowę co roku przedłużaną na kolejny, zdałam sobie sprawę, że praca nauczyciela jest niepewna. Podjęłam wtedy decyzję, że muszę wziąć swoje życie we własne ręce. W międzyczasie ukończyłam Szkołę Wizażu Beauty Art w Warszawie. Wiedziałam, że to jest to, co chcę robić, tym bardziej że od dwóch lat prowadziłam już  własne studio wizażu. Moja decyzja o rozstaniu z oświatą po 22 latach, to najlepszy wybór. Robię to co kocham, mam kontakt z ciekawymi ludźmi,  zdobywając kolejne sukcesy utwierdzam się w przekonaniu, że to moja wielka pasja, uwielbiam tworzyć, być w ciągłym ruchu. Dodatkowo prowadząc własną akademię wizażu, mam wielką satysfakcję, że mogę dzielić się i zaszczepiać swoją miłość do makijaży przyszłym wizażystkom.

Chciałam nieco zagłębić się w tematykę makijażu ślubnego. Czy warto kierować się zasadami, czy raczej wyznaje Pani regułę, że są one po to, by je łamać?

Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć, bo niby makijaż ślubny rządzi się swoimi prawami, zasadami, ale bardzo dużo zależy od panny młodej, od jej temperamentu, upodobań, całej otoczki weselnej. Zawsze rozmawiam z przyszłą panną młodą, staram się poznać jej upodobania i oczekiwania. Bywa tak, że wizażystki mają swoje ulubione kolory i nieświadomie narzucają ich wybór pannie młodej, a wiemy że nasze odczucia są subiektywne. Ale możemy wyobrazić sobie, że mamy pannę młodą, która jest w klubie motocyklowym i jeździ na Harleyu albo inną, która uwielbia mroczne klimaty Gotyk, nie zaproponujemy jej na siłę czegoś delikatnego pastelowego, bo raz, że będzie sama źle się w tym czuła, a może się też zdarzyć, że znajomi jej nie poznają. Oczywiście tu powinna obowiązywać zasada „złotego środka”, by nie przesadzić też w drugą stronę. Osobiście nie trzymam się sztywno zasad, w tym zawodzie trzeba być elastycznym.

A jak wygląda Pani podejście do intensywnego looku ślubnego? Przyznam, że uwielbiam odważne Panny Młode, proszące o oko w stylu arabskim, czy seksowną czerwień na ustach.

Osobiście lubię panny młode, które są świadome, wiedzą czego chcą  i oczekują  mocniejszego makijażu, ale dopasowanego do ich urody, zaznaczam - ich urody. Zdarza się, że panny młode obejrzą zbyt wiele filmików i zdjęć na Youtube lub Instagramie i wzorując się popadają w zbyt intensywny look ślubny, który nie zawsze pasuje - zbyt ostro wyrysowane brwi, mocne konturowanie, ciemne usta, itp. Oko w stylu arabskim będzie pięknie się prezentowało na ładnej dużej powiece, chociaż takie mocne okonturowanie oka zawsze je otworzy i powiększy, czerwień na ustach dla odważnych – klasyka. Ale mimo wszystko musimy kierować się starą zasadą „mniej znaczy więcej”, żeby nie przedobrzyć.

Nasuwa mi się jeszcze pytanie o trwałość makijażu. Mam wrażenie, że czasem wizażyści za bardzo przywiązują wagę do reguł i stawiają na mocno zastygające produkty, czy matujące bazy, a skóra wymaga jednak delikatnego traktowania. Wiadomo, że usługa wykonana lżejszymi kosmetykami ma mniej wodoodporne właściwości. Jest „złoty środek”?

To prawda, skóra wymaga delikatnego traktowania, lecz zasada jest prosta - umiejętność aplikacji poszczególnych profesjonalnych kosmetyków, jednych po drugich, które dadzą skórze „żyć” sprawi, że makijaż będzie trwały. Na rynku jest mnóstwo firm, które produkują np. lżejsze podkłady, ale o przedłużonej trwałości. Osobiście nie stosuję słynnego fixera (niebieskie opakowanie) z Kryolan, który w nadmiarze zastyga na twarzy, jak lakier do włosów, dając nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Od lat stosuję fixery przed makijażem (mam swoje ulubione marki),  delikatne bazy odpowiednie do danego rodzaju cery, makijaż utrwalam dodatkowo pudrem. Ostatnio zakochałam się w kosmetykach mineralnych, które nadają skórze subtelny naturalny wygląd oraz podkładach rozprowadzanych aibrushem. Tylko do tego rodzaju kosmetyków musi być świadomość klientek, bo spotykam się ze stwierdzeniem, że jeśli nie ma klasycznego fluidu, który „zatuszuje” wszelkie niedoskonałości, to efekt będzie zły.

W dobie internetu klientki są naprawdę świadome używanych produktów czy stosowanych technik. Czym więc zaskoczyć przyszłą Pannę Młodą?

Przede wszystkim umiejętnościami, dużą wiedzą, profesjonalnym podejściem, doradztwem, co w rezultacie sprawi, że nasza panna młoda będzie wyglądała jak „milion dolarów”

Widać, że pasja daje Pani satysfakcję i szczęście. Czy tak jest również w życiu osobistym? Może podzieli się Pani swoją receptą na miłość?

Moja recepta na miłość: SZACUNEK, SZACUNEK oraz wielka pokora do życia!!! Z mężem w tym roku obchodziliśmy 33 rocznicę ślubu, a znamy się od podstawówki, uczyliśmy się w jednej klasie. Do tej pory chodzimy trzymając się za rączkę, co czasami wzbudza uśmiech przechodniów. Fajnie, gdy ma się wspólne plany, podobne zainteresowania, poglądy, marzenia. Wyznajemy zasadę - po co kłócić się o szklankę, która nie stoi w zlewie czy o inne bzdury, życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche by marnować na to czas. Nie ma też co na siłę „zmieniać” męża czy żony po ślubie, należy wspólnie dostosować się do różnych etapów życia, bo nie ma nic milszego niż świadomość, że w jesieni życia, ktoś zaopiekuje się nami, czy poda szklankę herbaty.

Dziękuję za wszelkie porady. Będą one służyły zarówno mnie, jak i Czytelniczkom. Liczę, że Panny Młode bez obaw będą oddawały się w nasze ręce a na ślubnym kobiercu będą myślały tylko o świetlanej przyszłości a nie drżały w obawie o swój wygląd. Jeszcze raz wielkie dzięki

Średnia

5.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

25 listopad 2019
29 wrzesień 2019

Komentarze