Jak wybrać menu weselne - gratisy i specjalne atrakcje

12 maj 2018
Karolina Kosmala

Każdy, kto chociaż raz był na weselu wie, jak wygląda weselne menu i w poprzednich artykułach opisałam Wam czym kierować się układając je oraz co można dostać w ramach zaproponowanej ceny w różnych miejscach. Na zakończenie tej mini serii poświęconej menu chciałam zwrócić Waszą uwagę na dwie sprawy, które mogą przesądzić o tym, że wybierzecie to konkretne miejsce: „gratisy” w cenie wesela oraz propozycje poza standardem, czyli to coś, co sprawi, że Wasze wesele będzie zapamiętane na dłużej.


„Gratisy”

Zacznijmy od „gratisów”, które pojawiają się w cudzysłowie nie bez powodu. Czy naprawdę otrzymujecie coś za darmo? Jak pamiętacie z poprzedniego artykułu, za porównywane przeze mnie w kilku miejscach menu w większości przypadków trzeba było zapłacić około 200 zł za osobę – ale zakres tej usługi znacznie się różnił. Dlatego nie zwracajcie uwagi, jeśli powitanie chlebem i solą oraz lampka wina musującego jest w cenie lub „gratis” – prawie zawsze jest.

Czasami miłym prezentem od obiektu jest apartament dla nowożeńców: to sympatyczny gest, ale nie pozwólcie, by był wykorzystywany jako argument przy negocjacjach cenowych („Nie możemy zmienić przystawki na droższą, przecież dodatkowo otrzymują Państwo apartament”, itp.), bo prawdziwa wartość takiej atrakcji przy łącznej sumie Waszych wydatków jest symboliczna.

Warto za to zwrócić uwagę na menu, gdzie w cenie jest dekoracja kwiatowa (spytajcie, co to właściwie oznacza!) oraz ciasta i napoje. Najdroższe menu, które znajdowało się w porównywanych przeze mnie ofertach, to koszt aż 340 zł. Co dostajemy za te dodatkowe niemal 150 zł? Obok standardowego zestawu dań (chociaż bardziej wykwintnych) możemy liczyć na pieczony udziec, aranżację florystyczną oraz butelkę alkoholu na osobę. A to jest już warte przeliczenia i rozważenia.


Atrakcje poza standardem

W cenie przyjęcia weselnego mogą się też znaleźć specjalne atrakcje, które oferuje dany lokal. Moją uwagę zwróciła fontanna czekoladowa lub... alkoholowa. Zero dodatkowych kosztów (lub niewielkie), a zabawy dużo. Fajnym pomysłem są wszelkie potrawy robione na oczach gości: przecież wystarczy już zwykłe krojenie świniaka, żeby wszystkim się podobało. Lokale idą krok dalej, miejsca, które dysponują ogrodem na zewnątrz kuszą np. grillem (a kto nie lubi grilla?). Jest to okazja żeby się trochę poruszać i zmienić otoczenie szczególnie dla tych gości, którzy nie przepadają za tańcami.

Jeśli macie taką możliwość czemu by nie urządzić nawet ogniska? Byłam na weselu, gdzie w ognisku zamiast kiełbasek można było przyrządzić sobie popularne w Stanach Zjednoczonych s'mores, czyli pianki marshmallows i czekoladę roztopioną między herbatnikami. Inna oferta dań w wersji „na żywo”, na którą natrafiłam, dotyczyła pancake'ów na deser przyrządzanych na oczach gości.


Stół tematyczny czy słodki bufet?

Ciekawą opcją urozmaicenia menu jest stół tematyczny. Ponieważ ten pomysł opisałam we wcześniejszym artykule, tutaj tylko mała przestroga. Jeśli szef kuchni nigdy nie przygotowywał stołu złożonego z hiszpańskich tapas albo włoskich antipasti, to albo zamówcie próbne menu przed Wielkim Dniem albo pozostańcie przy tradycyjnej zimnej płycie. Lepsza dobra sałatka jarzynowa (chociaż ja osobiście nie przepadam ;-)) niż spalone bruschetty bez smaku.  

Dużą popularnością cieszą się ostatnio słodkie stoły, jako alternatywa dla tortu lub tradycyjnych ciast. Urocze cupcake'i czy inne słodycze starannie przygotowane i udekorowane wyglądają bardziej zachęcająco niż zmarnowany i nieco rozmiękły sernik albo podeschnięte drożdżowe. Tutaj jednak także zalecałabym korzystanie ze sprawdzonych „wykonawców”. Na stronie jednego z popularnych ślubnych miejsc napotkałam na zdjęcie w zamyśle nęcącego słodkiego bufetu (i z resztą może smacznego), który jednak w praktyce wyglądał bardzo nieapetycznie, a ciekawy pomysł podania (w starym kredensie) był nie do końca przemyślany, ponieważ nakładając sobie (chyba?) sałatki owocowej, trzeba było kucać, aby mieć dostęp do najniższej półki.



Mam nadzieję, że moje artykuły na temat menu nie zagmatwały wszystkiego jeszcze bardziej, zamiast trochę Wam pomóc ;-) Chciałam zwrócić uwagę na kilka spraw oraz podać parę pomysłów, ale warto pamiętać, że nieudany słodki stół nie stanowi złej wróżby na przyszłe małżeńskie życie, a jeżeli nie macie czasu ani ochoty spędzać długich godzin porównując ceny, to wybierzcie po prostu to miejsce, które Wam najbardziej odpowiada, a zaoszczędzone godziny zawsze można spędzić przyjemniej.

Powodzenia! :-)

Średnia

0.0

Oceń mój artykuł

Zobacz także

18 grudzień 2017
20 październik 2017

Komentarze